Kwestionować co się da, wzniecać z zewnątrz tyle ataków, ile możliwe i liczyć na to, iż przełoży się to radykalizację nastrojów wśród polskich wyborców. Jednym słowem totalna totalność. Bo to już ten poziom. I nie ważne, że do tej pory efekty były marne.
W tym środowisku po prostu nie ma innego pomysły niż dorzucanie więcej paliwa do i tak buzującego już pieca. I innego nie będzie. Z dwóch powodów.
Po pierwsze ograniczenia mentalne liderów tego gremium i poziom ich kompetencji kulturowych. To ludzie z poważnymi deficytami, nieuznający zasad, zachłyśnięci poczuciem siły, które dają im chamskie odzywki czy rozkręcanie zadym.
Ale po drugie - to się podoba środowiskom liberalnym w Europie, na to jest wzięcie. Polska bez wolnych sądów, z kwestionowanym statusem prezydenta, bijąca homoseksualistów - oto najkorzystniejszy dla nich - i realizacji interesów ich własnych krajów - obraz naszego państwa.
I to dostają od totalnej opozycji. A jak dostają to biorą, ile się da. W nagrodę poklepią po ramieniu. Zatem, jeśli ktoś się zastanawia, jaka będzie strategia Platformy w przyszłości, to już dziś można ją przewidzieć - totalna totalność.