- "To jest ewangeliczna wyprawa w imieniu Ojca Świętego, by być z tymi ludźmi. Nie trzeba wiele mówić, wystarczy być. I módlmy się za nich wszystkich i za nas, byśmy się do tej wojny nie przyzwyczaili, a nadal potrafili drugiemu człowiekowi w potrzebie pomagać" - powiedział kardynał Krajewski, prowadząc samochód na drodze do Odessy. Jego wypowiedź udostępniło Radio Watykańskie.
Papieski jałmużnik odwiedził wcześniej Lwów i parafię w Mikołajowie, która mimo rosyjskich bombardowań cały czas była otwarta i niosła pomoc. Podziękował miejscowemu proboszczowi za to, że jest z wiernymi i cały czas ich wspiera, niosąc wszelką potrzebną pomoc, także finansową.
Na nagraniu z tej wizyty, opublikowanym przez papieską rozgłośnię kardynał Krajewski powiedział, że rok temu nie mógł przyjechać do Mikołajowa, bo na granicy miasta stały wojska rosyjskie. Jak dodał, obiecał wtedy, że podczas następnej podróży przyjedzie do tej parafii.
Po drodze do Chersonia kardynał Krajewski, któremu w podróży towarzyszy biskup Jan Sobiło z Zaporoża, odwiedził też centrum grekokatolickie w Drohobyczu w obwodzie lwowskim, w którym udzielona jest pomoc uchodźcom ze wschodu Ukrainy.