Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Grunt trafił w ręce dawnego właściciela, choć nie powinien? Na decyzji zaważył... przecinek

Czy urzędnicy przed wydaniem decyzji o zwrocie nieruchomości powinni zweryfikować, czy dawny właściciel gruntu był w jego posiadaniu? Na to pytanie odpowie Naczelny Sąd Administracyjny - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Z opinii językoznawcy wynika, że przy podejmowaniu decyzji kluczową rolę odegrać mógł... przecinek.

Autor:

"DGP" wyjaśnia, że NSA zajmie się niebawem skargami kasacyjnymi komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji na wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który uchylał decyzje organu.

"Jednym z najważniejszych argumentów komisji ma być opinia wydana przez prof. Jerzego Bralczyka, znanego językoznawcę. Wynika z niej, że wbrew ustaleniom prezydenta Warszawy oraz konkluzjom stołecznego WSA, jeden przecinek mógł odgrywać kluczowe znaczenie przy podejmowaniu decyzji"

- czytamy.

Jak wyjaśnia "DGP", chodzi o ustalenia dziennika z 2017 r., gdy ujawnił, że "w dokumentach, z których korzystali urzędnicy przy wydawaniu decyzji zwrotowych, przekręcono brzmienie art. 7 ust. 1 dekretu Bieruta, który ustanawiał przesłankę do wydania pozytywnej dla wnioskodawcy decyzji".

"Usunięto raptem jeden przecinek (zamiast 'dotychczasowy właściciel gruntu, prawni następcy właścicieli, będący w posiadaniu gruntu (...)' wskazano, że przepis zaczyna się od 'dotychczasowy właściciel gruntu, prawni następcy właścicieli będący w posiadaniu gruntu (...)')"

- wskazuje.

"Skutek był jednak taki, że urzędnik nie musiał sprawdzić, czy właściciel gruntu – ten sprzed lat – był w jego posiadaniu. Tymczasem w wielu sprawach tego posiadania nie było, gdyż ludzie np. podczas wojny uciekli z Polski i pozostawili w niej swój majątek. Intencją komunistów było, ażeby w takich przypadkach nie zwracać nieruchomości. A dzisiejsze postępowanie zwrotowe nadal opiera się na dekrecie z 1945 r."

- tłumaczy "DGP".

Dziennik zaznacza, że w większości postępowań, które zakończyły się zwrotem, nikt nie zadał sobie trudu sprawdzenia posiadania.

Jak podkreśla, urzędnicy przekonywali m.in, iż usunięty przecinek nie miał żadnego merytorycznego znaczenia, a wpływał co najwyżej na poprawność językową tekstu.

"I ta argumentacja częściowo 'chwyciła' przed WSA. Komisja weryfikacyjna postanowiła więc wykorzystać w postępowaniu kasacyjnym opinię sporządzoną przez prof. Jerzego Bralczyka"

- czytamy.

Według gazety w najistotniejszym fragmencie opinii prof. Bralczyk wskazał, że "odseparowanie przecinkiem sformułowania 'będący w posiadaniu gruntu' świadczy o tym, że ustawodawca w istocie wskazuje, że posiadanie gruntu dotyczy obu podmiotów wymienionych we wcześniejszej części zdania".

"Tym samym urzędnik opracowujący decyzję zwrotową powinien sprawdzić, czy w 1945 r. ówczesny właściciel posiadał grunt. Zgodnie z prawem cywilnym można być bowiem właścicielem czegoś, ale nie sprawować nad czymś kontroli i tego nie posiadać. I tak właśnie, zdaniem komisji weryfikacyjnej, było z wieloma nieruchomościami w Warszawie w okresie powojennym. Mówiąc wprost: urzędnicy mogli odmówić zwrotu dziesiątek nieruchomości, lecz tego nie zrobili i narazili majątek miasta na zbędne wydatki"

- czytamy w "DGP".

"DGP" zamieścił też opinię przewodniczącego komisji, wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety, w której czytamy m.in., że opinia języka prof. Bralczyka "jest kluczowym elementem wykładni art. 7 dekrety w zakresie oceny, czy posiadanie w ogóle należy badać. Wnioski z tej opinii - jak stwierdził Kaleta - dają nadzieję na skuteczne rozpoznanie skarg kasacyjnych komisji.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

NAJNOWSZE Polska