Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Grochmalski: Jak rząd pozoruje działania na rzecz stałej bazy USA w Polsce

Według przekazu propagandowego ekipy Tuska walczy ona z determinacją o powstanie w Polsce stałej amerykańskiej bazy. W rzeczywistości, na życzenie Berlina, stara się, jak może wyhamowywać działania prezydenta Karola Nawrockiego. Tylko dzięki twardej determinacji jego współpracowników sprawa o kluczowym znaczeniu dla naszego bezpieczeństwa nabiera przyspieszenia - pisze Piotr Grochmalski w "Gazecie Polskiej".

Obecne działania ekipy 13 grudnia przypominają jej zachowanie wobec niemieckich agentów BND.

W interesie Berlina

Próbowali oni zatrzymać Ukraińców, którzy zniszczyli Nord Stream. Jak ujawnił dziennikarz śledczy Bojan Pancevski w swojej książce, dwaj uczestnicy tej operacji byli nieustannie inwigilowani na terytorium Polski przez niemieckie służby, które czuły się zupełnie bezkarne. Sprawę poruszyć miał też Scholz w rozmowie z Tuskiem w Warszawie. Autor pisze, że ze względu na ich bezpieczeństwo musieli opuścić Polskę. Pancevski ujawnia dramatyczne szczegóły, z których rysuje się szokujący obraz uległości Tuska wobec niemieckich służb. Polski agent miał mówić do strony ukraińskiej: „Lepiej wyciągnijcie tego człowieka… Niemcy są coraz bliżej i nie będziemy w stanie długo ich powstrzymywać”. Pancevski pisze, że „ponad głowami obu agentów sprawa stała się Chefsache (czyli sprawą najwyższego szczebla, osobiście nadzorowaną przez kierownictwo państwa). Ówczesny prezydent Polski Andrzej Duda również chwycił za telefon i osobiście ostrzegł swego ukraińskiego odpowiednika, Wołodymyra Zełenskiego. »To wzmacnia nasze bezpieczeństwo« – powiedział mi później Duda, odnosząc się do wysadzenia gazociągów – »Dobrze, że Nord Stream już nie istnieje«”.

Podobnie teraz w kwestii stałej bazy USA Tusk publicznie mówił jedno, a za kulisami współpracował z Berlinem. Wiadomo, że Niemcy są zdeterminowani, aby nie dopuścić do powstania w naszym państwie stałej amerykańskiej bazy, dlatego prowadzą twardą zakulisową walkę, chcąc zablokować ten projekt. Jednak Donald Trump jest zwolennikiem polskiej opcji. A po ostatnich rozmowach w Waszyngtonie z przedstawicielami prezydenta Nawrockiego widać wyraźnie, iż teraz decydujące znaczenie ma determinacja strony polskiej. Jak stwierdził otwarcie Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w rozmowie z PAP 18 lipca 2026 roku: „Niezbędne jest efektywne działanie Ministerstwa Obrony Narodowej w ramach zapowiadanego zespołu negocjacyjnego, który usiądzie do prac planistycznych. Musimy m.in. zdecydować, gdzie baza powstanie, określić, jakie siły ma pomieścić, zapewnić finansowanie i rozpisać harmonogram prac”. Dodał, że projekt wymaga przygotowania specjalnej ustawy umożliwiającej realizację kolejnych kroków inwestycji. Szef BBN przekonywał, że nie ma żadnych rozbieżności między rządem a prezydentem w sprawie budowy stałej bazy wojsk USA. Ale zaledwie kilka miesięcy wcześniej Donald Tusk wysłał publicznie do Waszyngtonu strategiczny sygnał, który był zgodny z interesami Berlina. Powszechne społeczne oburzenie po tym, jak Donald Tusk 4 maja 2026 roku ostentacyjnie stwierdził, że nie będzie podbierał amerykańskich żołnierzy, którzy mają być wycofywani z Niemiec, spowodowało, że rząd 13 grudnia, w swoim stylu, oficjalnie zaczął pozorować działania, które mają przekonać Polaków, że robi wszystko, aby Waszyngton ostatecznie wybrał nas na lokalizację przyszłej stałej brygady pancernej (ABCT).

Prezydent twardo na straży polskich interesów

A przecież wywołany przez Tuska kryzys naszej wiarygodności pojawił się zaledwie dzień po tym, jak prezydent Polski Karol Nawrocki odbył bezpośrednią rozmowę z Donaldem Trumpem w tej sprawie, w której potwierdzili znaczenie sojuszu polsko-amerykańskiego. Już podczas pierwszej swojej oficjalnej wizyty w Stanach Zjednoczonych 3 września 2025 roku nasz prezydent uzyskał od głowy amerykańskiego państwa bardzo wyraźną deklarację. Trump zapytany przez dziennikarzy o przyszłość wojsk USA w Polsce, odpowiedział, że nie zamierza ich wycofywać, i dodał: „Umieścimy tam więcej [wojsk], jeśli Polska będzie tego chciała”. Po spotkaniu Karol Nawrocki poinformował, że rozmowa dotyczyła nie tylko utrzymania obecności amerykańskiej, lecz także rozszerzenia komponentu wojsk USA w Polsce. Podkreślił, że Donald Trump udzielił Polsce mocnych gwarancji bezpieczeństwa, a rozmowy obejmowały konkretne kwestie związane z większą obecnością wojskową.

W wymiarze politycznym deklaracja prezydenta USA miała charakter strategiczny. Po pierwsze, padła w momencie, gdy w Europie trwała dyskusja o możliwych zmianach rozmieszczenia sił USA. Po drugie, była publiczną wypowiedzią samego prezydenta USA, a nie jedynie deklaracją Pentagonu lub Departamentu Stanu. Po trzecie, Trump nie ograniczył się do potwierdzenia utrzymania obecności wojskowej, lecz otwarcie dopuścił możliwość jej zwiększenia, uzależniając to jedynie od woli strony polskiej. Potem było ważne bezpośrednie spotkanie obu polityków w Davos 21 stycznia 2026 roku podczas Światowego Forum Ekonomicznego. Karol Nawrocki poinformował, że Donald Trump potwierdził wcześniejsze zapewnienia, iż Stany Zjednoczone nie wycofają swoich wojsk z Polski, a strategiczne partnerstwo polsko-amerykańskie pozostaje aktualne.

Potem nastąpiła seria wydarzeń, które ujawniły dziwne zachowania ekipy Tuska. 1 maja Pentagon ogłosił redukcję 5 tys. żołnierzy USA w Niemczech, a dwa dni później Donald Trump zapowiedział możliwość dalszego zmniejszania obecności wojsk amerykańskich w RFN. Prezydent Nawrocki zareagował natychmiast. Już wieczorem odbył bezpośrednią rozmowę telefoniczną z prezydentem Trumpem. Podziękował mu za zaangażowanie w uwolnienie Andrzeja Poczobuta, a także mówili na temat obecności wojsk amerykańskich w Europie. Doradca prezydenta Wojciech Kolarski ujawnił później, że rozmowa „nie była tylko kurtuazyjna”. Powiedział, że mowa była też o tym, aby Polska nie tylko nie utraciła amerykańskiej obecności wojskowej, lecz wręcz wykorzystała zmiany do jej wzmocnienia. Kolarski dodał również, że rozmowa odbyła się właśnie 3 maja, a telefon od Donalda Trumpa był także gestem podkreślającym rangę polskiego Święta Narodowego. Sfrustrowany Tusk, jakby był rzecznikiem Berlina, już następnego dnia wypalił o tym, że Polska „nie powinna podbierać” żołnierzy z Niemiec. To był szok. Aby przykryć tę koszmarną wypowiedź, nagle 5 maja wyemitowano wywiad Kosiniaka-Kamysza, w którym stwierdził:

„Od miesięcy pracuję nad jeszcze większym kontyngentem wojska USA w Polsce. To jest mój cel”.

Przekaz polskiego prezydenta był jednoznaczny. Już 7 maja, podczas ćwiczeń wojskowych Brave Griffin 26-II na Litwie, niedaleko Polski i w pobliżu granicy z obwodem królewieckim, w czasie wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdą, Karol Nawrocki powiedział:

„Jeżeli prezydent USA Donald Trump podejmie decyzję o zmniejszeniu komponentów wojsk amerykańskich w Niemczech, to my w Polsce jesteśmy gotowi do tego, aby żołnierzy amerykańskich przyjąć. Mamy gotową do tego infrastrukturę i w interesie zarówno Polski, jak i Litwy oraz państw bałtyckich jest to, żeby stacjonowała tu jak największa liczba amerykańskich żołnierzy”.

Przyspieszenie za pierwszej kadencji Trumpa

Zaledwie 10 dni później, 17 maja 2026 roku, przybyła do Polski na pięć dni ekipa z US European Command, aby ocenić rozbudowę Camp Kościuszko w Poznaniu i stan inwestycji w 33. Bazie Lotnictwa Transportowego w Powidzu, w tym dużego magazynu paliw i budowy koszar. Nie minął tydzień od wyjazdu inspekcji z Eucomu, a 27 maja w Powidzu otwarto ogromny kompleks Magazynów Mobilnego Systemu Bazy Lotniczej (Deployable Air Base System). DABS to jeden z kluczowych elementów systemu logistycznego NATO na wschodniej flance. Pozwala on na błyskawiczne przyjęcie sojuszniczych sił szybkiego reagowania i przygotowanie lotnisk do operacji wojskowych w ciągu godzin. Generał Chad Ellsworth dowodzi logistyką USAFE, które odpowiada za amerykańskie operacje powietrzne w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Łącznie ponad 104 państwa USAFE, z centralą w Ramstein, odpowiadają za planowanie i prowadzenie operacji lotniczych, logistykę, transport strategiczny, utrzymanie baz, wsparcie wojsk NATO oraz rozwijanie sił amerykańskich. Generał Ellsworth powiedział w Powidzu: „Prawdziwą wartością tej infrastruktury nie są same budynki, lecz wszystko to, co znajduje się w ich wnętrzu – rozwiązania i zasoby, dzięki którym nasi żołnierze mają pod ręką wszystko, czego potrzebują, i mogą być gotowi do działania w ciągu kilku godzin, a nie, jak kiedyś, dopiero po kilku tygodniach”. Inwestycja powstała w ramach polsko-amerykańskiej umowy EDCA z 15 sierpnia 2020 roku, a więc podpisanej jeszcze za pierwszej kadencji Trumpa.

Cały program objął aż 115 projektów rozbudowy infrastruktury militarnej w kilkunastu miejscach na terenie całej Polski. Jak zauważa analityk Defence24 Artur Marciniak. „Magazyn w Powidzu jest już drugim co do wielkości magazynem rezerw materiałowych teatrów działań w Europie – po obiekcie w Luksemburgu. Budowa rozpoczęła się w lipcu 2022 roku, a wartość inwestycji przekroczyła 646 mln zł”. To silny atut, bo Polska deklaruje przeznaczyć na infrastrukturę związaną z obecnością armii USA w Polsce ponad 6 mld zł. A obszerny raport ppłk. Ryana C. Van Wie opublikowany na łamach „Military Review”, w którym wykazuje on, iż rotacyjne brygady pancerne (ABCT) w Europie powinny być zastąpione stałymi bazami, wskazuje na pewne słabości Polski z uwagi na infrastrukturę, a także warunki ćwiczeń dla jednostek amerykańskich. Jak stwierdził w raporcie: „(…) wschodnioeuropejskie poligony szkoleniowe cierpią z powodu polityki niechęci do ryzyka, która uniemożliwia amerykańskim jednostkom rotacyjnym spełnienie wymagań dotyczących zbiorowego strzelania ostrą amunicją, niezbędnych od osiągnięcia najwyższych wskaźników gotowości. Na przykład wymagania szkoleniowe armii amerykańskiej stanowią, że jednostki manewrowe (piechota, wojska pancerne, kawaleria powietrzna, itp.) muszą odbywać zbiorowe ćwiczenia ogniowe ostrą amunicją w dzień i w nocy. Jednakże ograniczenie dotyczące strzelania ostrą amunicją na poligonach w Polsce i krajach bałtyckich często oznacza, że certyfikacja strzelania nocnego zgodnie ze standardami amerykańskimi nie jest możliwa. Podobnie letnie szkolenia w tych samych krajach są często zakłócane (a nierzadko odwoływane) przez politykę państw gospodarzy w zakresie przepisów przeciwpożarowych w lasach. Warto zauważać, że amerykańskie ośrodki szkoleniowe w Niemczech nie cierpią na opisane powyżej niedociągnięcia, a bataliony rotacyjne tam rozmieszczone mogą osiągnąć wyższy stopień gotowości szkoleniowej”. Już dzisiaj wiele tego typu ograniczeń, o których MON doskonale wie, można usunąć, zanim powstanie stała baza USA w Polsce.

Polska ma asy w rękawie, ale Tusk opóźnia działania

Ale ekipa Tuska gra na czas i nie robi nic, aby usunąć te niedogodności w szkoleniu amerykańskich żołnierzy w Polsce. Skala zakulisowej gry rządu 13 grudnia w celu zniszczenia wiarygodności Polski wobec USA jest porażająca. Po pierwsze, publiczne kwestionowanie wiarygodności art. 5 NATO przez Tuska – w duchu pytania, czy USA „są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach” – stoi w oczywistej sprzeczności z podstawową zasadą odstraszania, którą definiuje się jako konieczność „spójnego i jednoznacznego sygnalizowania determinacji sojuszniczej”. Po drugie, deklaracja premiera, że Polska „nie będzie podbierać żołnierzy amerykańskich” wycofywanych z Niemiec, została odebrana jako brak politycznej woli zwiększania obecności USA w RP. Po trzecie, dystans Tuska wobec wszelkich inicjatyw amerykańskich na innych teatrach działań (na przykład brak zaangażowania w projekty bezpieczeństwa poza Europą) wpisuje się w to, co „Foreign Policy” opisuje jako selective alignment, czyli wybiórcze wspieranie USA, które drastycznie osłabia zaufanie strategiczne Stanów Zjednoczonych do Polski. Koliduje to choćby z decyzją parlamentu Bułgarii, aby zezwolić na tymczasowe rozmieszczenie w bazie lotniczej Bezmer amerykańskich samolotów-cystern KC-135 pod kątem operacji USA w Iranie. Po czwarte, równoczesne egzaltowane akcentowanie przez Tuska autonomii europejskiej – w tym odwoływanie się do art. 42.7 UE jako potencjalnego kluczowego filaru bezpieczeństwa RP – musi być odczytywane w Waszyngtonie jako próba osłabiania NATO, co w analizach Institute for the Study of War bywa interpretowane jako czynnik rozmywający jednoznaczność architektury bezpieczeństwa. Po piąte, brak jakichkolwiek wyprzedzających działań dyplomatycznych ekipy Tuska wobec relokacji wojsk USA z Niemiec – co stoi w sprzeczności z logiką aktywnych działań danego państwa, którą Atlantic Council uznaje za standard w relacjach sojuszniczych. Po szóste, niespójność komunikacyjna między deklaracjami politycznymi a działaniami instytucjonalnymi – wskazywana choćby przez rządowy Ośrodek Studiów Wschodnich – podważa wiarygodność państwa jako partnera operacyjnego, co bezpośrednio wpływa na decyzje o rozmieszczeniu amerykańskich sił. Po siódme, radykalnie krytyczne wypowiedzi wobec wybranych elementów polityki administracji Donalda Trumpa – w zestawieniu z innymi antyamerykańskimi działaniami – tworzą obraz mocnego, politycznego dystansu, który według „Foreign Affairs” „ma znaczenie nie tyle w treści, ile w kumulacji sygnałów”. Po ósme, brak jakichkolwiek widocznych działań wzmacniających bilateralny wymiar relacji wojskowych w momencie przeglądu amerykańskiej obecności w Europie rozbija tezę o priorytetowym traktowaniu USA przez rząd Tuska. Po dziewiąte, sygnały dotyczące brutalnych działań wewnętrznych wobec politycznej opozycji i niszczenie instytucjonalnych filarów państwa – niezależnie od ich przyczyn – wpływają na ocenę stabilności Polski jako partnera, co w analizach RUSI jest wskazywane jako jeden z czynników determinujących decyzje o rozmieszczeniu amerykańskich sił. Po dziesiąte, brak konsekwentnej narracji koalicji 13 grudnia podkreślającej wspólnotę interesów strategicznych z USA – zastępowanej komunikatami alarmistycznymi, antyamerykańskimi – przeczy temu, co Hudson Institute określa jako warunek „utrzymywanego sygnalizowania sojuszu”.

To wszystko stoi w jaskrawej sprzeczności z deklarowanym publicznie przez ekipę Tuska dążeniem do pozyskania stałej amerykańskiej brygady pancernej (ABCT) w Polsce. W ogólnie nie wykorzystuje silnych argumentów przemawiających za Polską, a nie Niemcami. Co istotne, część z nich wynika z długofalowej strategii Stanów Zjednoczonych i NATO, a nie tylko z bieżącej sytuacji wojny na Ukrainie. Polska znajduje się na głównym kierunku potencjalnej konfrontacji NATO z Rosją. Po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do NATO centrum ciężkości strategicznego odstraszania przesunęło się na północno-wschodnią flankę Sojuszu. Obejmuje ona państwa bałtyckie, przesmyk suwalski, Morze Bałtyckie oraz granicę z obwodem kaliningradzkim i Białorusią. Stała brygada pancerna rozmieszczona w Polsce znajdowałaby się bezpośrednio na teatrze działań, który w planowaniu NATO uznawany jest za najbardziej wrażliwy. Skracałoby to czas reakcji z dni do godzin i eliminowało konieczność przerzutu ciężkiego sprzętu z Niemiec w pierwszej fazie kryzysu.

Korzystna dla Berlina bierność Tuska

W przeciwieństwie do Niemiec Polska dysponuje obecnie największym potencjałem wojsk lądowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Oznacza to, że amerykańska brygada funkcjonowałaby obok jednego z najsilniejszych komponentów lądowych NATO, a nie – jak w wielu innych państwach – pełniłaby rolę głównego ciężaru odstraszania. Z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych istotna jest także wyjątkowo wysoka zgodność strategiczna Warszawy i Waszyngtonu w kwestii zagrożenia rosyjskiego. Polska od wielu lat przeznacza ponad 4 proc. PKB na obronność, buduje infrastrukturę dla wojsk amerykańskich i konsekwentnie inwestuje we współpracę wojskową z USA. W praktyce oznacza to mniejsze ryzyko politycznych sporów dotyczących obecności wojsk amerykańskich niż w części państw Europy Zachodniej. Istotnym argumentem jest również rozwijana infrastruktura wojskowa. Powidz stał się największym w NATO magazynem sprzętu APS (Army Prepositioned Stocks), umożliwiającym szybkie wyposażenie amerykańskiej brygady. W Poznaniu funkcjonuje wysunięte dowództwo V Corps, w Redzikowie działa baza systemu Aegis Ashore, a lotniska, składy paliw i sieć logistyczna są sukcesywnie rozbudowywane. Polska inwestuje także miliardy złotych w infrastrukturę przeznaczoną specjalnie dla wojsk amerykańskich. Znaczenie ma również położenie geograficzne. Polska stanowi naturalny węzeł łączący kierunek bałtycki z Rumunią i Morzem Czarnym. Rozbudowywana Via Carpatia oraz modernizowane linie kolejowe tworzą północno-południowy korytarz wojskowy, który odpowiada nowej architekturze obronnej NATO po rozszerzeniu Sojuszu o Finlandię i Szwecję. W razie kryzysu brygada stacjonująca w Polsce mogłaby wspierać zarówno państwa bałtyckie, jak i południowo-wschodnią flankę. Wielkim argumentem jest też doświadczenie zdobyte podczas operacji Atlantic Resolve i późniejszych rotacji. Od 2017 roku amerykańskie brygady pancerne wielokrotnie wykorzystywały polskie poligony, infrastrukturę logistyczną oraz współpracowały z Wojskiem Polskim.

Oznacza to, że znaczna część procedur została już sprawdzona w praktyce, a ewentualne przejście z modelu rotacyjnego do stałego byłoby organizacyjnie łatwiejsze niż tworzenie nowej bazy od podstaw. Z perspektywy strategii USA istotny jest także aspekt globalny. Ryan Van Wie podkreśla, że zastąpienie dwóch rotacyjnych ABCT jedną stałą brygadą uwolniłoby pięć brygad pancernych w Stanach Zjednoczonych, zwiększając zdolność reagowania na kryzysy w regionie Indo-Pacyfiku lub na Bliskim Wschodzie. W tym ujęciu Polska nie konkuruje z Niemcami jako państwo gospodarza, lecz może stać się miejscem realizacji amerykańskiej koncepcji ograniczenia kosztownych rotacji przy jednoczesnym utrzymaniu silnego odstraszania na wschodniej flance. Dodatkowym argumentem jest rosnąca integracja planowania NATO. Nowe regionalne plany obronne Sojuszu zakładają szybką obronę każdego skrawka terytorium państw członkowskich już od pierwszego dnia konfliktu. W takim modelu ciężkie jednostki rozmieszczone jak najbliżej potencjalnego teatru działań mają większą wartość operacyjną niż siły wymagające kilkudniowego lub kilkutygodniowego przerzutu z Europy Zachodniej.

Źródło: Gazeta Polska

NAJNOWSZE Polska