„Atak na moją rodzinę, to już przegięcie” - napisał na X Woch w sobotę późnym wieczorem. W krótkim nagraniu poinformował, że w domu - pod jego nieobecność - zjawiła się policja wskutek zgłoszenia, że „coś się dzieje”.
- Bardzo proszę tych, którzy (takie rzeczy -red.) zgłaszają. Nie róbcie tego
- zakończył nagranie.
Analogiczne zgłoszenie pojawiło się niedawno w odniesieniu do mec. Malewskiego, prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. w sobotę 24 października w mieszkaniu adwokata znalazło się siedmiu funkcjonariuszy. "Usłyszałem głośne, mocne walenie w drzwi i wezwanie: 'Policja, otwierać!'. (...) Mieli kuloodporne kamizelki, tarcze, a dwóch z nich trzymało już w dłoniach broń palną" - relacjonował wówczas mec. Malewski.
„Kolejna osoba życia publicznego doświadcza fałszywego zawiadomienia o przestępstwie popełnianym w jego domu, a Prokurator Generalny Waldemar Żurek nadal nie uznał za stosowne, by zająć jednoznaczne stanowisko w sprawie, połączyć wszystkie postępowania celem wspólnego rozpoznania i objąć postępowanie nadzorem. Nie, prokuratura w tym czasie wysyła do TK prokuratora na telefon” - skomentował nagranie Wocha.
Kolejna osoba życia publicznego doświadcza fałszywego zawiadomienia o przestępstwie popełnianym w jego domu, a Prokurator Generalny @w_zurek nadal nie uznał za stosowne, by zająć jednoznaczne stanowisko w sprawie, połączyć wszystkie postępowania celem wspólnego rozpoznania i objąć postępowanie nadzorem. Nie, prokuratura w tym czasie wysyła do TK prokuratora na telefon.
— Bartosz Malewski (@BartoszMalewski) October 31, 2026
Kulminacja fałszywych donosów miała miejsce pod koniec maja br. Wówczas, po anonimowych donosach dotyczących najpierw możliwego pożaru, a potem - zagrożenia życia osób przebywających w lokalu, służby - straż pożarna oraz policja - weszły siłowo, wyważając drzwi, do domu rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Interwencja w lokalu trwała kilkanaście minut. Mieszkanie było puste. Wcześniej podobne zajścia miały miejsce w mieszkaniu prof. Sławomira Cenckiewicza; jeszcze wcześniej w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza oraz u innych dziennikarzy i współpracowników Telewizji Republika.
Interwencje policji realizowane były wskutek zgłoszeń o możliwych samobójstwach, osobach nieżyjących lub podłożonych materiałach wybuchowych.