W czwartek posłowie Lewicy, do których zgłosili się byli wychowankowie dwóch poznańskich domów dla młodzieży prowadzonych przez Towarzystwo Salezjańskie, złożyli doniesienie do Prokuratury Okręgowej dotyczące działalności byłego dyrektora ośrodków.
Według zawiadomienia, w latach 2009-2015 wychowankowie mieli być bezprawnie zamykani w specjalnej izolatce nawet na kilka tygodni. W doniesieniu zarzucono księdzu dyrektorowi stosowanie gróźb, przemocy fizycznej i psychicznej, rozpijanie małoletnich, próby dokonania tzw. innych czynności seksualnych, łamanie praw pracowniczych, zastraszanie pracowników czy wysyłanie wychowanków do żebrania o datki na wyposażenie ośrodków, które to pieniądze nie były później wykorzystywane na ten cel.
Ksiądz, którego dotyczy zawiadomienie od 2016 r., jest proboszczem w jednej z gdańskich parafii.
We wtorek Tomasz Stube z Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego przekazał, że wymienione w zawiadomieniu ośrodki dla młodzieży zostały skontrolowane na przełomie 2013 i 2014 r. "Podczas czynności kontrolnych w obu placówkach przeprowadzono zarówno bezpośrednie rozmowy z wychowankami, jak i anonimową ankietę, zapewniając całkowitą anonimowość badanych, w której praktycznie wszystkie dzieci mogły się wypowiedzieć, co do sytuacji panującej w placówce" – zaznaczył.
"Wyniki ankiet wskazywały, że dzieci w przeważającej większości czują się w placówkach bezpiecznie, w odosobnionych przypadkach jako źródła zagrożenia wskazując głównie współwychowanków. Jednakże w związku z pojedynczymi sygnałami, dotyczącymi innych osób, przeprowadzono również badanie i rozmowy z kadrą"
– podał Stube.
Dodał, że o ustaleniach kontroli powiadomiono organ prowadzący placówkę, Towarzystwo Salezjańskie, które zobowiązało się do monitorowania "działań naprawczych skupiających się na postulatach dzieci w kwestiach organizacji życia w placówkach".
"Podczas kolejnej kontroli Domu Młodzieży w 2016 r. w badanym obszarze nie stwierdzono uchybień" – wskazał Stube.
Pełnomocnik salezjańskiej Inspektorii św. Wojciecha w Pile adwokat Krzysztof Wyrwa zaznaczył, że to Urząd Wojewódzki i Urząd Miasta Poznania na bieżąco nadzorowały działalność Domu Młodzieży. "Do Inspektorii nie wpłynęło w tym czasie żadne konkretne zawiadomienie albo jakiekolwiek poważne stwierdzenie nieprawidłowości, które wymagałoby podejmowania jakichkolwiek działań związanych z funkcjonowaniem tych ośrodków" – powiedział.
Ośrodek ten jest przeznaczony nie tylko dla "grzecznych chłopców", dla osób, które nie stwarzają problemów. Problemy, które były związane z funkcjonowaniem ośrodka, można krótko skwitować jako związane z funkcjonowaniem tego typu placówek. Ale nie było żadnych nieprawidłowości, które mogłyby być traktowane w ten sposób, jak w tej chwili jest to przedstawiane, że stanowią one przestępstwo"
– zaznaczył.
Dodał, że jeżeli któryś z pracowników ośrodka został zwolniony, "to trudno mówić przestępstwie". Odniósł się także do informacji, że o nieprawidłowościach w doniesieniu do prokuratury wypowiadają się także byli pracownicy placówek. "Szkoda, że te kwestie nie były do tej pory zgłaszane i wyjaśniane" – podkreślił.
Prawnik powiedział, że Towarzystwo Salezjańskie nie ma specjalnych procedur kontroli prowadzonych przez siebie ośrodków, a tylko zwyczajne, wynikające z prawa kanonicznego czy roli organu prowadzącego. "Nie ma takiej potrzeby – jest urząd wojewódzki jako organ sprawujący merytoryczny nadzór i przeprowadzający kontrole. Nie robiliśmy żadnych specjalnych czynności zmierzających do wyjaśniania żadnych spraw, ponieważ Inspektoria nie jest od tego – a wyniki kontroli właściwych organów nie wskazywały na taką potrzebę" - podkreślał.
Wyrwa wskazał, że ksiądz prowadzący poznańskie domy dla młodzieży został przeniesiony do parafii w Gdańsku w związku ze zmianami organizacyjnymi. "Został powołany na inne stanowisko. Natomiast na pewno nie było to przeniesienie związane z dopuszczeniem się przez niego do jakichś nieprawidłowości, które w tej chwili określa się jako przestępstwo" – zaznaczył.
Zgłaszający sprawę do prokuratury politycy zwrócili uwagę, że domy młodzieży prowadzone przez salezjanina działały na zlecenie Urzędu Miasta Poznania. Magistrat nie odpowiedział na prośbę o odniesienie się do zarzutów dotyczących rzekomych nieprawidłowości w placówkach.