Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Egzamin. Tomasz Sakiewicz o tym, na czym polega mądrość patriotyzmu

Tolerancja albo naiwność, że można przedkładać jakieś ideologie albo interesy nad dobro narodowe, zawsze prowadziły do nieszczęść - pisze Tomasz Sakiewicz w najnowszej "Gazecie Polskiej".

Polski patriotyzm rzadko był teoretyczny. Tak jak zdrada nie była nigdy wirtualna, bo nad Wisłą przynosiła mordercze skutki całemu narodowi, tak patriotyzm od 300 lat ma tu wymiar realnego poświęcenia. Bycie patriotą oznaczało nie tylko przedłożenie interesu narodu nad własny, lecz także bardzo często musiało oznaczać heroizm, do utraty życia włącznie. Ta konieczność poświęcenia to nie był tani romantyzm, jak nam wmawiają okupacyjne elity, to był warunek przetrwania całej wspólnoty narodowej. Polska otoczona agresywnymi imperializmami – niemieckim dążącym do zniszczenia samodzielnego bytu naszego społeczeństwa i rosyjskim dążącym do uległości ościennych państw metodami tak brutalnymi i prymitywnymi, że budziły one szok nawet wśród przyzwyczajonych do przemocy – musiała poświęcać swoich najlepszych synów, by nie ulec i się nie zatracić. Czy zawsze taka ofiara była niezbędna? Odpowiedź na to pytanie dla nikogo nie jest wygodna. Zawsze wtedy, gdy sprawy zaszły za daleko. Ale czasem nie musiałoby do tego dochodzić, gdyby mądry patriotyzm zapobiegł zawczasu zagrożeniu. Pytanie, na czym polega ta mądrość? Bezwzględnie na potępieniu partykularyzmu i zdrady tych, którzy kupczą naszymi sprawami. Tolerancja albo naiwność, że można przedkładać jakieś ideologie albo interesy nad dobro narodowe, zawsze prowadziły do nieszczęść, a także były podstawowym orężem wrogów, ważniejszym niż liczne armie. Konieczność rozliczenia zdrady nigdy nie była naszą mocną stroną i choć dobrze może świadczyć o łagodności narodowego ducha, jest jednak ślepym zaułkiem. Drugą wadą jest brak samodyscypliny. Nie wystarczy deklarować swojego poświęcenia, gdy przyjdzie moment próby. Jeszcze ważniejsze jest codzienne zwracanie uwagi i inwestowanie w narodowy potencjał. Do niego należą: pielęgnowanie kultury i obyczajów, edukacja dająca prawdziwy rozwój umysłu i ducha, dbanie o polską przedsiębiorczość i dwie kwestie najistotniejsze – podnoszenie poziomu społecznej organizacji oraz mądry udział w życiu publicznym. Tym dwóm ostatnim sprawom warto poświęcić trochę miejsca. Społeczeństwo nie funkcjonuje jako zbiór atomów, lecz jest system komórek połączonych w tkanki.  

Dlatego ci, którzy mają chęci i zdolności organizacyjne, są naszym skarbem. Trzeba takich ludzi wyławiać i wspierać. Właściwym wytłumaczeniem kariery powinno być to, że jednostka ma zdolność scalania otoczenia w grupy. Na tym opierają się na przykład Kluby „Gazety Polskiej”. Wyszukujemy ludzi o zdolnościach organizacyjnych, którzy mają dar przyciągania osób z otoczenia. To zakłada i pewną koncyliacyjność, i posiadanie cech bycia atrakcyjnym społecznie. Czy to jest inteligencja społeczna, czy na przykład poczucie humoru, charyzmatyczność, ludzka dobroć i ciepło, które przyciąga – to już kwestia indywidualnych ocen. Ale takie cechy są pożądane równie mocno jak systematyczność i zdolności organizacyjne. Szukajmy takich ludzi i ich stawiajmy na czele naszych środowisk. To lepiszcza narodowego budulca. Lepiej się nam żyje i działa, gdy jesteśmy zorganizowani w komórki społeczne, bo wysiłek podejmowany nie marnuje się, a sami mamy wsparcie wspólnoty. Dzisiaj przyszedł moment potrzeby wyjątkowo intensywnej organizacji. Na tym polega próba. Zdajemy ją, broniąc Trybunału Konstytucyjnego i nie pozwalając na wywrócenie demokracji. Ale druga sprawa, o której wspomniałem, jest równie ważna. Mądry wybór przywódców i liderów. Dopuszczenie do tego, że partie odwołujące się do patriotycznego elektoratu podzieliły się na cztery grupy, jest katastrofą. I proszę nie przekonywać mnie o korzyściach z tego płynących, bo w obecnej sytuacji żadnych nie ma. Jeśli nie zmądrzeją, bądźmy mądrzejsi za nich. Szukajmy zwycięskich wodzów i idźmy do większej grupy. To instynkt, który niejeden raz uratował rozbite armie. I jeszcze jedno: nie pozwólmy na tanie handlowanie patriotyzmem. Jedna emocja nie tłumaczy narodowego interesu. Składa się on z pięter dobrze pomyślanych projektów, spójnych programów i realizowalnych pomysłów. Prorocy jednej idei to zwykle oszuści lub głupcy. Mądrość to efekt wielu połączonych komórek, a nie jednej nadętej bańki. 

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska