Podczas konferencji prasowej w MSWiA ministra edukacji przekazała, że zamknięto 59 szkół w całej Polsce. Najwięcej, czyli 45, w woj. mazowieckim, dziewięć w woj. kujawsko-pomorskim, trzy w woj. świętokrzyskim i po jednej w województwach: podlaskim i warmińsko-mazurskim.
Ministra zaznaczyła, że nie była to odgórna decyzja MEN, „bo też nie było żadnej przesłanki, bo odgórnie ją podjąć lub nie podjąć”, lecz decyzje organów prowadzących szkoły, czyli samorządów, czasem na wniosek dyrektora szkoły.
- Dyrektorzy mają autonomię i samorządy też mają tę możliwość decydowania i uznaliśmy, że jest to najlepsze rozwiązanie, bo dyrektor i często samorządowiec wiedzą lepiej, jaka jest atmosfera
- wyjaśniła.
Dodała, że część szkół oferowała zajęcia opiekuńczo-wychowawcze.
Nowacka zapowiedziała też „wzmocnienia ćwiczeń dotyczących różnych sytuacji kryzysowych” do co najmniej raz na półrocze. Treningów ma być więcej - nie tylko w sytuacji pożaru, ale również na wypadek alarmu dronowego czy wkroczenia napastnika do szkoły.
Na pytanie PAP, czy wiadomo, jaka w piątek była frekwencja w szkole, Nowacka odparła: - Kuratorzy nie dostarczają nam takich danych, dlatego że wymagałyby od każdej z 20 tys. szkół pozyskania dodatkowych informacji.
Jak przekazała, „dyrektorzy szkół mają dzisiaj naprawdę inne wyzwania”. - My ich prosimy, żeby uspokajali sytuację, by mądrze rozmawiali o zagrożeniach płynących z sieci, o tym, jak reagować. I buchalteria nie wydaje mi się tutaj priorytetem - dodała.