- Nie wchodzimy w politykę, jeśli chodzi o wybory samorządowe. Dla nas najważniejsze będzie dziecko, rodzina, zdrowie, starsze pokolenie, czyste powietrze, mieszkanie, przestrzeń, która nie kłamie i historia, która nie kłamie. To jest teraz najważniejsze. Silny samorząd jest gwarancją demokratycznej Polski
– mówił Czarzasty.
Jak zaznaczył, obecnie SLD jest w Polsce trzecią siłą polityczną, która odegra w wyborach ważną rolę, a w przyszłym roku powróci do parlamentu.
- Polski parlament bez lewicy jest kulawy, a my chcemy Polski otwartej, dynamicznej, która przestrzega prawa – bo taki jest Sojusz Lewicy Demokratycznej
– dodał.
Jak podał Czarzasty, koalicja Lewica Razem złożona z 21 podmiotów wystawiła w zbliżających się wyborach ok. 20 tys. kandydatów, z czego 7,5 tys. na listach SLD Lewica Razem, a resztę z komitetów lokalnych.
- To jedna z niewielu koalicji, którą stworzyliśmy, a która się nie rozpadła po stworzeniu list wyborczych; to duży sukces mądrości. Mądrzejemy!
– komentował szef SLD.
Według Czarzastego wystawienie tylu kandydatów w 85 okręgach sejmikowych i 340 powiatach przez partię pozostającą – "przez własną głupotę" - poza parlamentem było wielkim wysiłkiem.
- Wierzę, że po tych wyborach będziemy współrządzili w większej liczbie województw niż do tej pory – bo obecnie jesteśmy na Śląsku i w Lubuskim. Wiem, o co walczyć i że ludzie, z którymi współpracujemy, są odpowiedzialni i idą do przodu
– zaznaczył.
Czarzasty nie wątpi, że po wyborach w rękach członków SLD, takich jak Tadeusz Ferenc w Rzeszowie czy Jacek Majchrowski w Krakowie, nadal pozostaną sprawowane obecnie funkcje prezydentów i wiceprezydentów miast.
- Byliśmy w 200 powiatach, a do końca roku będziemy jeszcze w 100. Jeździmy bez przerwy, bo wierzymy w to, co robimy – że lewica wróci do Sejmu
– dodał.
Przewodniczący SLD mówił, że obecne wybory są dla lewicy najważniejsze – w jego opinii, jeśli nie dadzą one efektów, należy zapomnieć o tym, co jest marzeniem kierownictwa SLD i lewicy w Polsce – powrotu tego ugrupowania do Sejmu. A według Czarzastego, ten powrót oznacza "stop rządzenia ultraprawicowej partii, jaką jest PiS".
- Nie godzimy się na takie myślenie o samorządzie, że dofinansowany będzie tylko ten samorząd, w którym PiS wygra. To nie jest myślenie o samorządzie, to nie jest myślenie o społeczeństwie obywatelskim, o tolerancji i otwartości
– podkreślił.
Czarzasty przedstawił wizję Polski według SLD, jako kraju "demokratycznego, otwartego, tolerancyjnego, wiedzącego, że inne kraje mają swoją historię, że są różne religie, a ludzie mają prawo wierzyć i spać z kim chcą". Według szefa SLD, to także kraj, w którym "ludzie mają prawo do swojej wolności i nikt nie będzie im mówił, jakie będą wyroki w sądach – bez względu na to, czy jedna lub druga partia będzie dawała sędziom mandaty do sądzenia".
Przewodniczący SLD wyjawił, że z początku nie każdy z kandydatów jego partii chciał w ogóle kandydować w wyborach i że są wśród nich ludzie, którzy do tej pory "nie wiedzieli, co to samorząd, a teraz mocno się go uczą", ale podjęli takie wyzwanie, "bo wiedzą, że to ważne dla lewicy".
Podczas konwencji SLD w Łodzi zaprezentowali się kandydaci do sejmiku z pięciu okręgów woj. łódzkiego. Wśród jedynek są: Grzegorz Majewski, Anna Adamska-Makowska, Cezary Olejniczak, Artur Ostrowski i Jarosław Smurzyński. Obecnie w sejmiku Łódzkiego zasiada tylko jeden radny z SLD.