W piątek były agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego Artur Chodziński stawił się w wydziale zamiejscowym Prokuratury Krajowej w Katowicach. Dzień wcześniej część mediów podawała informację o jego rzekomym zatrzymaniu przez organy ścigania.
"Postanowiłem przyjechać do prokuratury w Katowicach i zapytać, co tak naprawdę się dzieje, jaki jest mój status. Chciałbym porozmawiać z prokuratorem referentem tego śledztwa i nie zamierzam ani się ukrywać, ani obciążać nikogo jakąś wiedzą o przestępstwach, ponieważ nie posiadam wiedzy na temat żadnych przestępstw popełnionych przez inne osoby. Chcę dowiedzieć się, co się dzieje"
- przekazał przed wejściem do budynku w rozmowie z Telewizją Republika.
Po godzinie 12 dziennikarz Cezary Gmyz przekazał nowe informacje w tej sprawie. Jak oświadczył na platformie X, przesłuchanie Chodzińskiego "nie doszło do skutku".
"Były funkcjonariusz CBA został wraz ze swoim pełnomocnikiem mec. Krystianem Paderewskim wyprowadzony z gmachu prokuratury bez przeprowadzenia żadnych czynności. Policja nie stosowała żadnych środków przymusu"
– poinformował.
Przesłuchanie @A_Chodzinski w wydziale zamiejscowym @PK_GOV_PL Krajowe w Katowicach nie doszło do skutku. Były funkcjonariusz @CBAgovPL został wraz ze swoim pełnomocnikiem mec. Krystianem Paderewskim wyprowadzony z gmachu prokuratury bez przeprowadzenia żadnych czynności.…
— Cezary „Trotyl” Gmyz (@cezarygmyz) August 28, 2026
Przypomnijmy, że w czwartek policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Ma to związek ze śledztwem w sprawie Zondycrypto. Piesiewicz został doprowadzony do śląskiego wydziału zamiejscowego PK w Katowicach.