Sejm uchwalił w czwartek ustawę budżetową na 2021 r. z deficytem na koniec roku w wysokości 82,3 mld zł.
Szef sejmowej komisji finansów podczas późniejszej konferencji prasowej podkreślał, że przyjęty budżet jest skrojony na ten trudny czas tak, aby "zachować i podtrzymać rozwój gospodarczy, a z drugiej strony nie rezygnować ze świadczeń społecznych".
Przekonywał też, że założenia, które zostały przyjęte do budżetu pozwolą na to, że będzie on zrealizowany w bezpieczny sposób.
Kowalczyk odnosząc się do zaplanowanego deficytu 82,3 mld zł mówił, że biorąc pod uwagę tak trudne czasy jest on stosunkowo niewielki. Jak dodał pozwala on na pomoc przedsiębiorcom, zachowanie miejsc pracy, ale też realizację "wszystkich innych zadań".
"Mam nadzieję, że ten deficyt nie musi być zrealizowany i pewnie nie będzie, ale ten margines bezpieczeństwa jest zapewniony"
- mówił.
Szef komisji finansów odniósł się też do kwestii poprawek opozycji, których - jak mówił - zgłoszono w pierwszym czytaniu i na posiedzeniu komisji ponad 700. Dodał, wszystkie zostały przeanalizowane.
"Ale niestety, co nie było nigdy zwyczajem tych 715 poprawek, spośród nich część nieprzyjętych w liczbie ponad 600 zgłoszono jako wnioski mniejszości, co nigdy się nie zdarzało. Ja odbieram to jako próbę obstrukcji, czyli przeszkadzania w uchwaleniu w terminie budżetu"
- oświadczył.
Kowalczyk podkreślił, że poprawki były "bardzo różnej jakości". "Często się zdarzały takie, które nawet jakby zostały nawet uchwalone to nie mogłyby wejść w życie" - stwierdził.
Polityk wyraził też nadzieję, że Senat będzie teraz pracował nad ustawą budżetową "bardzo sprawnie i intensywnie".
Dodał, że "za chwilę" zacznie się posiedzenie komisji finansów ws. poprawek senatu do ustawy okołobudżetowej.
Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska dodała, że dwa dni temu na konwencie seniorów padła propozycja wobec opozycji, aby debatować nad projektem budżetu przez cały dzień. "Zaproponowaliśmy zblokowanie, to znaczy skomprymowanie, zredukowanie poprawek" - mówiła. Dodała, że wiele poprawek opozycji odnosiła się do budżetu samorządów, a nie budżetu państwa.
"Niestety opozycja odrzuciła tę propozycję, bo chodzi w tym wszystkim przecież tylko i wyłącznie o to, aby wszczynać kolejne awantury polityczne, aby robić obstrukcję w Sejmie"
- mówiła.