W ubiegłym tygodniu władze miasta informowały, że żaden z ich dwunastu wniosków, z łączną kwotą dofinansowania na 110 mln zł, nie uzyskał dofinansowania. Chodziło m.in. o budowę szkolnych hal sportowych z przeznaczeniem również dla osób niepełnosprawnych czy osiedlowych dróg.
Największe w regionie dofinansowanie, łącznie blisko 48 mln zł na sześć inwestycji, otrzymał samorząd województwa podlaskiego. To pieniądze m.in. na remont i przebudowę Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku (26 mln zł dofinansowania) czy gruntowną przebudowę jednego z budynków należących do urzędu marszałkowskiego przy ul. Skłodowskiej-Curie w Białymstoku (tzw. ONZ, wcześniej należącego do miejscowego uniwersytetu). Urząd na ten cel dostał 9 mln zł dofinansowania.
Wsparcie otrzymają też wojewódzkie szpitale m.in. na zakup sprzętu medycznego.
Radni zwrócili uwagę, że Białystok to największe miasto w województwie podlaskim, z największą w regionie liczbą mieszkańców. Ocenili w stanowisku, że decyzja ma "pełne znamiona decyzji politycznej".
Radny Koalicji Obywatelskiej Marcin Moskwa mówił w dyskusji, że cieszy się z inwestycji w Białymstoku, takich jak remont budynku Teatru Dramatycznego czy tzw. ONZ, na co pieniądze dostał samorząd województwa. "Martwi mnie to, że są to pieniądze, które zostały zabrane nam, białostoczanom" - mówił.
Radni PiS stanowisko uznali za polityczne. Przewodniczący tego klubu Henryk Dębowski mówił, że pieniądze zostały przyznane również na przedsięwzięcia na terenie miasta (m.in. właśnie na remont Teatru Dramatycznego, placówki samorządu województwa). "Nie uważam, byśmy jako miasto Białystok absolutnie nic nie otrzymali" - powiedział Dębowski.
Dodał, że planowany jest nabór uzupełniający do Funduszu, gdzie do podziału ma być ok. 1 mld zł. Zarzucił też władzom miasta, że prowadzą "antyrządową" politykę. "Nie uważam, że składanie takich apeli odniesie jakiś większy sens. Wręcz przeciwnie, to tylko wpłynie negatywnie na stosunki samorządu białostockiego z rządem" - mówił. Proponował wycofanie tego projektu stanowiska.
Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski przyznał w dyskusji poprzedzającej głosowanie, że w pierwszym naborze, gdy pieniądze z Funduszu były dzielone według algorytmu, miasto dostało blisko 40 mln zł wsparcia z tego źródła.
Ale dodał, że z "ogromnym oburzeniem" przyjął podział środków w drugiej transzy. Mówił, że na liście przyznanych dotacji można zobaczyć "czarno na białym", które samorządy - jak to ujął - "zostały nagrodzone albo jak zostały politycznie ukarane". "To są pieniądze publiczne (...), które zostały podzielone arbitralnie, bez żadnych zasad, bez możliwości odwołania, żadnej punktacji (...) To jest właściwie skandal, jakiego nie było w historii najnowszej RP, ponad 4 mld zł zostało podzielone w nie wiadomo jaki sposób" - podkreślał.
Ostatecznie za przyjęciem stanowiska zagłosowało szesnastu radnych klubu KO i niezależnych. Przeciwko było dziewięcioro radnych PiS a kolejne dwie osoby z tego klubu wstrzymały się od głosu.