Szef resortu, że w Polsce jest „łącznie blisko 160 tysięcy dzieci, z czego około 25-26 tysięcy w polskich przedszkolach”. Dalej wymieniał: „około 120 tysięcy w polskich szkołach podstawowych. Pozostałe kilkanaście tysięcy znajduje się w polskich szkołach ponadpodstawowych”.
Zapewnił, że „miejsc w polskich szkołach i przedszkolach jest dużo”, tylko - jak wskazał - „pytanie o relokację - skierowanie Ukraińców do odpowiednich miast, miasteczek czy wsi, gdzie te miejsca są”.
- W centrach wielkich miast tych miejsc na pewno zabraknie, co do tego nie ma wątpliwości. Przyjdzie moment, w którym będzie trzeba o tym poinformować - na przykład w Warszawie czy w Krakowie. Miejsca jednak są w Puławach, są w innych miastach, w których niestety od lat cierpimy na zapaść demograficzną
- mówił dalej.
.@CzarnekP @MEIN_GOV_PL w #SygnałyDnia w @RadiowaJedynka: w chwili obecnej, najlepsze są oddziały przygotowawcze: te klasy ukraińskie z nauką języka polskiego, żeby te dzieci mogły się przygotować, na przykład, do wejścia na stałe do polskiego systemu oświaty
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) April 4, 2022
Podkreślił, że dlatego właśnie najlepsze są oddziały przygotowawcze. - Klasy ukraińskie z nauką języka polskiego, żeby dzieci mogły przygotować się do wejścia na stałe do polskiego systemu oświaty - mówił gość radiowej Jedynki.
- Wczoraj rozmawiałem z jednym z dyrektorów lubelskiej szkoły, który tworzy takie oddziały przygotowawcze. Gdy dziecko ukończy taką klasę przygotowawczą, otrzyma specjalne zaświadczenie, klasyfikujące je już do pójścia z rówieśnikami do szkoły od 1 września - przekazał.
Czarnek zapewnił, że „to można zrobić”. - Najpierw jednak trzeba przygotować dzieci, w szczególności pod kątem językowym. Następnie - jeśli zostaną tu na dłużej bądź na stałe - przypisać je do poszczególnych klas. Jeśli będziemy robić to w pewnej perspektywie czasowej, to się uda. Nie ma żadnego problemu - uspokajał.
Według szacunków MEiN, około 25 proc. ukraińskich dzieci, które trafiły do polskich szkół, znają język polski. - Znajomość języka polskiego oczywiście w tym sensie, że rozumieją, niekoniecznie się nim biegle posługują - zaznaczył minister.
- Różnice między językami polskim i ukraińskim nie są wielkie. Przyswajalność naszego języka przez najmłodszych jest bardzo szybka. Niemniej jednak przytłaczająca większość, która trafia do Polski, tego języka nie zna. Koniecznym jest zatem, by przeszły okres przygotowawczy - tłumaczył dalej Czarnek.
Mówiąc dalej o oddziałach przygotowawczych wskazał, że „w nich te dzieci przeżywają mniejszy stres”.
- Zdecydowanie mniejszy niż dzieci, które samotnie trafiają do polskiej klasy w wielkiej szkole. Postawmy się w sytuacji, że to my jedziemy na Ukrainę, nie rozumiejąc ich języka. Te dzieci są po ogromnej traumie wojennej. Potęgowanie stresu tych dzieci nie ma sensu
- podsumował.