„Po 31 latach został odnaleziony w archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych i ujawniony historyczny dokument – tajny szyfrogram premiera Jana Olszewskiego z 21 maja 1992 roku skierowany do przebywającego w Moskwie prezydenta Lecha Wałęsy w sprawie kształtu umowy polsko-rosyjskiej!” – pisze w najnowszej „Gazecie Polskiej” prof. Sławomir Cenckiewicz.
O ciężarze gatunkowym publikacji rozmawiamy ze specjalistą ds. służb specjalnych, byłym wiceprzewodniczącym Komisji Likwidacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych Piotrem Woyciechowskim.
Publicysta podkreśla wpierw, że „ujawnione dokumenty, o których opinia publiczna wiedziała, ale nie mogła zapoznać się z nimi precyzyjnie, i sam tekst prof. Sławomira Cenckiewicza w „Gazecie Polskiej” pokazują znaczenie wydarzeń, jakie poprzedziły odwołanie rządu premiera Jana Olszewskiego. Pokazują prawdziwe przyczyny i genezę odwołania tego rządu”.
- Wszystko to w kontekście obecnej sytuacji międzynarodowej, a przede wszystkim agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Opcja prorosyjska była bardzo mocna 31 lat temu i jak widzimy, jest silna w dzisiejszej rzeczywistości polityczno-gospodarczej Polski. Obecne wydarzenia na Ukrainie domykają klamrę epokowego dokonania rządu Olszewskiego - niezgody na podpisanie traktatu polsko-rosyjskiego w takim kształcie, który spowodowałby naszą kolonizację, a także zamknięcie dróg do Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej
– słyszymy.
Podkreśla, że „świadomość niepodległościowej i patriotycznej elity politycznej, skupionej wokół premiera Jana Olszewskiego, jak na dłoni ukazuje jej fenomen”, choć zarzuca, że „nikt – włącznie z ówczesnymi aktorami – nie zdobył się na to, na co po 31 latach zdobył się prof. Cenckiewicz”. - W świetle tego, co opisał, niezwykle mocno jawi się prorosyjska opcja prezydenta Lecha Wałęsy – dodaje.
Pytany, dlaczego na taką publikację musieliśmy czekać przeszło trzydzieści lat, odpowiada:
„dotyka pan problemu pewnego rodzaju niemocy naszej elity politycznej, skupionej w Zjednoczonej Prawicy, która w pewnych okresach ostatnich trzydziestu lat dzierżyła władzę. Przypomnę, że przed drugim rządem Prawa i Sprawiedliwości był pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze wcześniej był rząd solidarnościowy. Nikt z tych polityków oraz skupionych wokół nich historyków nie zdecydował się na benedyktyńską, choć w istocie szybką do wykonania pracę”.
Woyciechowski tłumaczy że „ujawnione dokumenty są wartością historyczną samą w sobie, mają też walor sensacyjny, ale przy tym wszystkim odkryły pewien mechanizm”.
- Mechanizm, który odkłamał opozycyjny mit o tym, że rząd Jana Olszewskiego został obalony poprzez rzut na taśmę sprawy lustracyjnej. Otóż nie. Rząd Jana Olszewskiego został obalony decyzją na Kremlu. Właśnie w tym momencie, kiedy ten rząd postawił się prorosyjskim wpływom Lecha Wałęsy. Rząd Olszewskiego swoją determinacją zabezpieczył i uniemożliwił podpisanie takiego traktatu, który byłby dla nas bardzo niekorzystny. Decyzję o odwołaniu rządu Olszewskiego przywiózł z Kremla Wałęsa - mówi dalej.
Dopytywany o scenariusz, w którym rząd Jana Olszewskiego nie przeciwstawiłby się opcji prorosyjskiej, słyszymy:
„zaryzykuję mocne porównanie: mielibyśmy Białoruś bis. Może nieco przejaskrawione, ale doszłoby do wplątania naszego kraju w gąszcz zależności od Sowietów, polityczno-gospodarczo-agenturalnych relacji z nimi, co dałoby im narzędzia do trzymania nas za twarz. Nasze niepodległościowe aspiracje, pewna misja cywilizacyjna, którą mamy do wykonania w świecie – wszystko to spaliłoby na panewce. Przynajmniej na jakiś czas”.