Dziś doszło do próby siłowego sforsowania granicy polskiej przez migrantów ze strony białoruskiej. W ruch poszły kamienie, gałęzie i metalowe przedmioty, a także granaty hukowe, które dostarczać miały migrantom służby białoruskie. Rannych w zajściach na granicy zostało 12 polskich funkcjonariuszy.
Błażej Poboży, wiceminister spraw wewnętrznych, przyznał na antenie, że "był to najtrudniejszy dzień" w trakcie trwającego na granicy polsko-białoruskiej kryzysu wywołanego działaniami reżimu Łukaszenki.
- Dziś mieliśmy do czynienia z otwartym szturmem na naszą granicę. Co więcej, o ile w poprzednich tygodniach obserwowaliśmy, nawet przy okazji różnych prowokacji, takie mniej formalne zaangażowanie służb białoruskich, o tyle dziś te służby były zaangażowane bezpośrednio w pomaganie migrantom, którzy pomagali rozszczelnić granicę, ale też myślę, że widzowie mogli to zobaczyć na tych filmach, że byliśmy do tego dobrze przygotowani
– powiedział Poboży.
Według wiceministra, "można spodziewać się próby powtórzenia takiego szturmu".
- Dzięki profesjonalizmowi naszych służb, dziś to główne uderzenie przyjęli na siebie funkcjonariusze polskiej policji. Dzięki doskonałemu wyszkoleniu, a przed wszystkim ofiarności, z którą mieliśmy do czynienia, pamiętajmy że dzisiaj 12 osób zostało rannych po naszej stronie, udało się odeprzeć ten atak, mimo że był on prowadzony z użyciem kamieni, gruzu, ale także ręcznych miotaczy gazów, w które byli wyposażeni migranci czy granatów hukowych – stwierdził Błażej Poboży.