W środę premier przyjechał do Kuźnicy, gdzie wziął udział w naradzie dotyczącej obecnej sytuacji na polsko-białoruskiej granicy wschodniej flanki Unii Europejskiej i NATO z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Polskiej Policji i Straży Granicznej.
"Polska granica to jest świętość"
- mówił podczas konferencji Morawiecki.
Oznaka słabości
Premier Morawiecki stanowczo oznajmił, że naród, który nie potrafi bronić swojej granicy, naraża się na niewyobrażalne niebezpieczeństwo - pokazuje swoją słabość i nie jest szanowany przez innych.
"Ten, który nie potrafi obronić swojej granicy, jednocześnie też naraża się na ogromne niebezpieczeństwo, nie jest szanowany przez innych i pokazuje swoją słabość"
- dodał.
"Granica to nasza świętość"
Jak zaznaczył premier, Polski naród zawsze bronił swoich granic - bo to właśnie nasze granice są uświęcona krwią naszych przodków. A to oznacza, że granica jest naszą świętością.
"Polska, Polacy należą do tych państw, tych narodów, które bronią swoich granic, bo ta granica jest też uświęcona krwią - krwią naszych przodków, dlatego jest ona naszą świętością"
- podkreślił szef polskiego rządu.
Premier @MorawieckiM na polsko-białoruskiej granicy UE: Jestem tutaj, żeby jeszcze raz powiedzieć, że polska granica to jest świętość. Kto nie potrafi obronić swojej granicy, ten naraża się na ogromne niebezpieczeństwo, nie jest szanowany przez innych i okazuje swoją słabość. pic.twitter.com/3Oq2W5Vm29
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) February 16, 2022
"To była zaplanowana operacja"
Szef rządu na briefingu prasowym w Kuźnicy wskazywał, że gdyby kilka miesięcy temu Polska wpuściła migrantów z Bliskiego Wschodu, dziś byłoby ich w naszym kraju nawet kilkaset tysięcy. Jego zdaniem kompromitowałoby to Polskę przez to, że nasza granica mogłaby być przekraczana w dowolny sposób.
"Dziś widzimy także, że tamten atak był częścią dużej, zaplanowanej operacji, częścią ataku hybrydowego, częścią planu operacyjnego wypracowanego na Kremlu i w Mińsku. Przede wszystkim na Kremlu"
- podkreślił premier.
"Dobrze, że nastąpiło to przebudzenie, dobrze, że dzisiaj już wszyscy na Zachodzie widzą, że my, chroniąc granicę polsko-białoruską, chronimy także wschodniej flanki NATO"
- dodał.
Morawiecki podziękował żołnierzom i funkcjonariuszom Straży Granicznej oraz Policji.
"Cieszę się, że działamy dla ochrony polskich granic, bo polskie granice to nie jest tylko kontur na mapie, to jest coś dużo, dużo więcej"
- oświadczył szef rządu.
Premier przypomniał również o sytuacji sprzed kilku lat, kiedy to Unia Europejska próbowała narzucić otwieranie granic i masowe wpuszczanie migrantów.
"Pamiętamy kilka lat temu, jak Unia Europejska próbowała nam, krajom położonym na wschodniej flance NATO, perswadować i przekonywać nas, by te granice były otwarte. Przeciwstawiliśmy się wtedy temu zasadniczo. I dziś Bruksela, Paryż, mówią naszym głosem, mówią tak, jak myśmy wtedy mówili. Przyznali nam rację, dziś widzą wyraźnie, że wtedy mieliśmy rację i dziś mamy rację i cieszę się z tego"
- powiedział Mateusz Morawiecki.
Budowa muru a ekologia
Premier mówił także m.in. o pojawiających się głosach, że budowana na granicy polsko-białoruskiej zapora będzie przeszkodą dla swobodnego przemieszczania się dzikich zwierząt. Premier zauważył, że zarówno dla mniejszych, jak i dużych zwierząt - jak żubry - będą przejścia.
"Ale przede wszystkim - bądźmy poważni. Państwo musi być poważne. Zwierzęta są oczywiście bardzo ważne, ale najważniejsi są ludzie"
- powiedział Morawiecki.
Jak wskazywał, miliony Polaków nie mogą czuć się terroryzowane, nie mogą się czuć pod presją, dlatego, że nasza granica jest nieszczelna, "że Alaksandr Łukaszenka zaplanował polsko-białoruską granicę jako miejsce testu".
"Testu sprawności państwa polskiego"
- dodał.
Granica jak ser szwajcarski?
Premier Morawiecki dosadnie ocenił, że gdyby u władzy były ugrupowania opozycje, to dzisiejsza granica Polski byłaby porównywalna do sera szwajcarskiego, a migranci wchodziliby jak do siebie.
"Łapię się za głowę, gdy myślę sobie, co by było, gdyby tu partia pana (Donalda) Tuska z partią pana (Szymona) Hołowni na przykład rządziły dziś i kierowałyby się swoimi racjami tu, wzdłuż polsko-białoruskiej granicy. (...) Ta granica byłaby jak szwajcarski ser. Przez tę granicę przechodziłyby dziesiątki tysięcy, setki tysięcy migrantów"
- powiedział Morawiecki.
Przypomniał również o narracji opozycji z tamtego okresu.
"Tak, jak zresztą kilka lat temu oni mówili: niech przyjdzie tu kilkadziesiąt tysięcy migrantów"
- dodał szef rządu.