Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Barski dla "GP": Czarodziejska różdżka uderza w prokuratora, który oskarżył Sławomira Nowaka

– Stosowanie pozbawionych podstaw prawnych rozwiązań siłowych dla realizacji celów politycznych przez władzę wykonawczą zawsze w bliższej czy dalszej perspektywie się mści – mówi „Gazecie Polskiej” Dariusz Barski, legalny prokurator krajowy. Odniósł się również do szykan wobec prokuratora Jana Drelewskiego czy przyczyn porażek prokuratury w sądach.


Podczas niedawnego posiedzenia przed Sądem Najwyższym prokurator został przez sędzię Marię Szczepaniec odesłany na miejsce dla publiczności, bo uznała, że nie ma on legitymacji do występowania przed SN. Spodziewał się Pan, że aż takie będą skutki chaosu panującego w prokuraturze? 

O negatywnych skutkach działań podjętych przez poprzedniego prokuratora generalnego Adama Bodnara informowałem go już 12 stycznia 2024 roku, gdy wręczył mi pismo, w którym wyraził swój niemający jakichkolwiek podstaw prawnych pogląd, realizując – jak stwierdził ostatnio w wywiadzie prokurator Dariusz Korneluk – „koncepcję”, której skutkiem było uniemożliwienie mi sprawowania funkcji prokuratora krajowego. Prokurator generalny oznajmił mi wówczas, że takich negatywnych skutków nie będzie. Gdy usiłowałem go przekonać, że nie ma racji, poinformował mnie, że zlecił przygotowanie kolejnej opinii prawnej, która będzie potwierdzała jego pogląd. Nie przyjmował do wiadomości, że o skutkach prawnych określonych działań decydują sądy, a nie konkluzje zleconych przez niego opinii prawnych. Nie wiem, czy taka opinia powstała, w każdym razie minister Bodnar nie zdecydował się na jej upublicznienie. Kolejnym argumentem, jakiego używał, było poparcie społeczne oraz premiera Donalda Tuska dla tego, co robi.

Jakiekolwiek poparcie – co oczywiste – nie może jednak uzasadniać działań bezprawnych. Stosowanie pozbawionych podstaw prawnych rozwiązań siłowych dla realizacji celów politycznych przez władzę wykonawczą zawsze, w bliższej czy dalszej perspektywie, się mści. Pokazują to szeroko komentowane, również w mediach, orzeczenia SN, sądów powszechnych, Trybunału Konstytucyjnego czy Trybunału Stanu. Uczestnicy postępowań będą, co naturalne, starali się wykorzystać tę sytuacje na swoją korzyść, kwestionując skuteczność umocowania osób pełniących funkcje prokuratora krajowego, zwłaszcza w zakresie czynności stanowiących jego wyłączną kompetencję, takich jak na przykład zatwierdzanie wniosków o kontrolę operacyjną czy zarządzanie operacji specjalnych. Powoływanie prokuratorów na określone w ustawie funkcje czy delegowanie do wykonywania czynności w określonych strukturach, na przykład w Wydziale Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, także stanowi wyłączną prerogatywę prokuratora krajowego. Zatem wobec osoby obecnie kierującej tym wydziałem oraz prokuratorów wykonujących tam czynności służbowe, delegowanych po 12 stycznia 2024 roku, są i będą podnoszone zarzuty, że nie zostali prawidłowo umocowani do realizacji zadań służbowych, zostali bowiem delegowani przez osobę nieuprawnioną, niebędącą prokuratorem krajowym.

To chyba jednak wpływa na wizerunek całej prokuratury?

Ma to, niestety, destrukcyjny wpływ zarówno na autorytet prokuratury jako organu, który ma być przecież strażnikiem praworządności, jak i jej funkcjonowanie. Sąd Najwyższy w przywołanym przez pana orzeczeniu potwierdził to, co wynikało już z wcześniejszych orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego, zapadłych jeszcze przed 12 stycznia 2024 roku, uchwały Sądu Najwyższego i wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Niezależnie od tych orzeczeń chciałbym po raz kolejny wyraźnie podkreślić, że nikt nawet nie usiłował mnie odwołać z pełnionej funkcji prokuratora krajowego.

Dysponuję dekretem premiera z 18 marca 2022 roku o powołaniu mnie na ww. stanowisko, który objęty jest domniemaniem ważności aktu administracyjnego, bowiem nie podjęto żadnej próby jego wzruszenia w jakimkolwiek trybie. Brak jest normy kompetencyjnej uprawniającej organ władzy wykonawczej, jakim jest minister sprawiedliwości – prokurator generalny, do samodzielnego badania mocy obowiązywania powszechnie wiążących przepisów prawa, w szczególności do samodzielnej weryfikacji skuteczności aktu powołania prokuratora krajowego. Prokurator generalny nie posiadał legitymacji, aby to oceniać, ale to zrobił, realizując pozbawioną podstaw prawnych – ponownie posłużę się oddającym istotę rzeczy sformułowaniem prok. Korneluka – „koncepcję”, której celem było faktyczne pozbawienie mnie możliwości realizacji mych ustawowych kompetencji.

Prokurator generalny jako organ władzy wykonawczej zrobił to w celu ominięcia niewygodnej w danym momencie normy ustanowionej przez pochodzącą z demokratycznych wyborów władzę ustawodawczą, tj. przepisów Ustawy prawo o prokuraturze, która w art. 14 §1 wprost wskazuje, że odwołanie prokuratora krajowego może nastąpić za pisemną zgodą prezydenta RP. 

Pismo z 12 stycznia 2024 roku, w którym prokurator generalny „ustalił”, że przywrócenie mnie do służby 16 lutego 2022 roku było bezskuteczne, i „stwierdził”, że pozostaję prokuratorem w stanie spoczynku, miało w istocie charakter informacyjny. Jego błędny pogląd w tej kwestii nie może być uznany za obowiązujący kogokolwiek. Był to akt pozbawiony podstawy prawnej, zresztą w piśmie tym jej nie przywołano. Istotne są okoliczności faktyczne, w jakich w sposób instrumentalny doszło do pozbawienia mnie realnej możliwości sprawowania funkcji, o których już wielokrotnie mówiłem.

Wymykają się one ocenie zgodnej z zasadami logicznego rozumowania. Jak bowiem wytłumaczyć, że jeszcze o godz. 15 w dniu 12 stycznia 2024 roku byłem dla Adama Bodnara prokuratorem krajowym, który – co istotne – dysponował już przecież zleconymi przez siebie opiniami, z których wynikały przeciwne wnioski. Wówczas wystąpiłem na jego prośbę o powołanie na stanowisko prokuratora prokuratury krajowej Jacka Bilewicza. Po godz. 16 już jednak nim nie byłem, gdy poinformował mnie, że rzekomo nie objąłem skutecznie tej funkcji w 2022 roku. Powierzając obowiązki prokuratora krajowego Jackowi Bilewiczowi, nie wystąpiono nawet o opinię do prezydenta RP, do czego obliguje Ustawa prawo o prokuraturze. Tego bezprawnego zaniechania nie usiłowano nawet w żaden sposób uzasadnić. 

W styczniu spotkał się Pan z prezydentem Karolem Nawrockim, który również stoi na stanowisku, że Pan jest „jedynym legalnym prokuratorem krajowym”. 

Pan prezydent już w swym orędziu wygłoszonym w Sejmie po zaprzysiężeniu stwierdził, że „ciężko nazwać praworządnym państwo, w którym nie działa i nie funkcjonuje legalnie wybrany prokurator krajowy”. Jest w swym stanowisku kategoryczny i konsekwentny, podobnie jak poprzednio urzędujący prezydent Andrzej Duda. Pamiętajmy, że w wyniku bezprawnych działań, o których rozmawiamy, złamana została ustawowa prerogatywa prezydencka, o której mówiłem wcześniej. 

Ogromne poruszenie w środowisku prawniczym wywołały represje wobec prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził śledztwo przeciwko Sławomirowi Nowakowi. Możliwe są nawet zarzuty dyscyplinarne, choć tak naprawdę nie wiadomo za co. Jak Pan ocenia sytuację?

Nie sposób jej ocenić inaczej niż krytycznie. Prokurator Korneluk w publicznych wystąpieniach stale powtarza, że prokuratura jest teraz niezależna i apolityczna, nikt nie wpływa na decyzje prokuratorskie. Jak zawsze istotne są jednak „czyny, nie słowa”. Jaka jest rzeczywistość, każdy może ocenić samodzielnie, chociażby po tym, co się dzieje w sprawie prokuratora Drelewskiego. Obecne kierownictwo prokuratury ma chyba świadomość tego dysonansu poznawczego, o czym świadczy chociażby wprowadzający opinię publiczną w błąd komunikat dotyczący powodów uniemożliwienia prokuratorowi Drelewskiemu obsadzania przed sądem sprawy Nowaka, w której był autorem aktu oskarżenia. Z komunikatu wynika, że stało się tak, bo prokurator Drelewski został delegowany do innej jednostki. Pomija się fakt, że delegacja ta miała miejsce półtora roku wcześniej, zanim odebrano mu możliwość obsadzania własnej sprawy, którą do tego czasu – mimo delegacji – obsadzał. Było to jak najbardziej zrozumiałe. Zasadą, której słuszność nie wymaga szerszego uzasadnienia, jest bowiem, że autor aktu oskarżenia obsadza w sądzie swoją sprawę, którą zna najlepiej, zwłaszcza jeżeli dotyczy to postępowań skomplikowanych, o dużym ciężarze gatunkowym. W tej sprawie stało się jednak inaczej, wbrew woli autora aktu oskarżenia. Z doniesień medialnych wynika, że prokurator Drelewski był oceniany pozytywnie, wcześniej negatywnie odnoszono się zarówno do wniosków o umorzenie sprawy, którą prowadził przeciwko Sławomirowi Nowakowi, jak i inicjowanym z tego powodu przeciwko niemu postępowaniom dyscyplinarnym czy służbowym. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po zmianie na stanowisku prokuratora generalnego – pomimo że materiał dowodowy, stanowiący podstawę do skierowania aktu oskarżenia przeciwko Sławomirowi Nowakowi, wielokrotnie pozytywnie weryfikowany przez niezawisłe sądy wszystkich instancji, przecież się nie zmienił.

Poprzedni prokurator generalny dziękował mu za skuteczność, a teraz nie otrzymał żadnego wsparcia od przełożonych. Mało tego, Nowak, przecież nadal oskarżony o poważne przestępstwa, złożył zawiadomienie przeciwko prokuratorowi Drelewskiemu. 

Składanie zawiadomień przez podejrzanych czy oskarżonych na prokuratorów prowadzących przeciwko nim postępowania nie jest niczym nowym czy nadzwyczajnym. W tej sprawie wątpliwości budzą jednak chronologia zdarzeń i sam ich przebieg. Po wywiadzie w mediach byłego polityka – będącego wcześniej jednym z najbliższych współpracowników urzędującego premiera, w którym m.in. domaga się on zwolnienia z pracy prokuratora Drelewskiego, wszczęte zostaje wobec niego postępowanie służbowe, pomimo że wcześniej, mimo takich wniosków, nie widziano ku temu podstaw.

Zostaje on także w trybie natychmiastowym, bez podstaw prawnych, odwołany przez prokuratora generalnego, który nie ma do tego kompetencji z delegacji. Podkreślam, że dzieje się tak, pomimo że odmówiła takiego odwołania, z uwagi na wysoką ocenę pracy prokuratora Drelewskiego, zastępca prokuratura generalnego kierująca tym departamentem. Tylko ona zgodnie z ustawą posiada w tym zakresie kompetencje. Fakty te mogły stanowić dla Sławomira Nowaka dodatkową motywację do złożenia takiego zawiadomienia.

Prokuratorzy zaczną się bać prowadzić śledztwa przeciwko politykom? 

Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Prowadzenie takich postępowań wiąże się z dodatkowym obciążeniem dla prokuratora. Wpływa na to szereg czynników. Prokurator jest krytykowany przez sam fakt prowadzenia takiego postępowania, zwłaszcza jeżeli dojdzie do przedstawienia zarzutów. Jest poddawany presji przez polityków, zwolenników polityka i przychylne mu media. Kierownictwo prokuratury powinno go wspierać w takich sytuacjach, zamiast inicjować przeciwko niemu postępowania, jak to ma miejsce w sprawie prokuratora Drelewskiego. Niewątpliwie sytuacja ta może wywołać tzw. efekt mrożący.

Waldemar Żurek chce odwołać zastępców prokuratora generalnego. Tych, którzy z Panem współpracowali. Szykowane są opinie prawne, choć nie wiadomo przez kogo. 

Działania poprzedniego prokuratora generalnego podjęte wobec mnie także miały rzekomo legitymizować zlecone opinie prawne tzw. zewnętrznych ekspertów. Aby jednak w ogóle móc rozważać kwestię działania w ramach wykładni, niezbędne jest wykazanie, że prokurator generalny posiadał kompetencje do badania mojego statusu, a jak już podkreślałem, takiej nie miał, a więc także nie posiadał kompetencji do dokonania w tym zakresie prawotwórczej wykładni przepisów prawa. Wykładnią prawa nie można usprawiedliwiać działania poza obowiązującymi procedurami (a więc contra legem). Pod pozorem wykładni prawa nie można zatem wykreować nieznanego ustawie trybu postępowania. W mojej sprawie posłużono się tzw. wykładnią instrumentalną, której wynik uzasadniać miał określoną tezę zaprezentowaną w piśmie z 12 stycznia 2024 roku, a sama wykładnia miała jedynie legitymizować podjęte wobec mnie, sprzecznie z prawem, działania. Nie trzeba szerzej uzasadniać, że opinie nie są źródłem prawa bez względu na ich liczbę. Argumenty te pozostaną aktualne w przypadku kolejnych opinii, jeżeli takie się pojawią. Wykładnia zaprezentowana w opiniach zleconych w 2024 roku przez prokuratora krajowego pozostawała w sprzeczności z niebudzącymi jakichkolwiek wątpliwości interpretacyjnych zapisami ustawy, na mocy której powróciłem do czynnej służby, co potwierdzały wcześniej orzeczenia NSA, a później SN i TK.

Ale czy takie opinie mają sens? Prezydent Karol Nawrocki wprost powiedział, że odwołanie zastępców prokuratora generalnego bez jego pisemnej zgody będzie bezprawne.

Miałem nadzieję, że być może jakaś krytyczna refleksja co do wszechmocy opinii nastąpiła u osób aktualnie kierujących prokuraturą, po tym jak na podstawie opinii prawnych bezprawnie pozbawiono wolności posła posiadającego międzynarodowy immunitet, co prawomocnie stwierdziły sądy. A wystarczyło przecież tylko przed jego zatrzymaniem zwrócić się do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z zapytaniem, czy posiada on immunitet i jaki jest jego zakres. Zgadzam się w pełni ze stanowiskiem prezydenta, że gdyby miało dojść do odwołania zastępców prokuratora generalnego na podstawie opinii, bez jego zgody, byłoby to bezprawne. Co się zaś wydarzy, czas pokaże.

Mamy już kilka audytów czy raportów dotyczących śledztw prowadzonych w latach 2016–2023. Do ich krytyki stosowany jest wytrych: „politycznie umotywowane”. Ma to merytoryczne uzasadnienie czy chodzi jedynie o zagrywkę polityczną? 

Raporty i poprzedzające je badania audytowe były reakcją na apel skierowany do prokuratora generalnego przez m.in. polityków czy osoby objęte określonymi postępowaniami. Co istotne, jego sygnatariuszem było także stowarzyszenie Lex Super Omnia, którego członkowie aktualnie kierują prokuraturą. Członkowie LSO, którzy formułowali w apelu określone zarzuty pod adresem innych prokuratorów, następnie sami oceniali ich zasadność.

Przed publikacją raportów nie zweryfikowano procesowo tych zarzutów, nie dano prokuratorom, którym zarzucano różnego rodzaju nieprawidłowości, żadnej możliwości obrony czy odniesienia się do nich. Przedstawiono tam jedynie subiektywne oceny, które rozpowszechniano poprzez internet, na konferencjach prasowych czy za pośrednictwem innych przekazów medialnych. Mieliśmy zatem do czynienia ze znanym jeszcze z wieków średnich, ale nieprzystającym do państwa prawa, postępowaniem inkwizycyjnym, realizującym określone zapotrzebowanie polityczne. 

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej