Wraz z objęciem urzędu prezydenta RP przez Karola Nawrockiego powrócił temat opublikowania aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Jest on zdeponowany w Kancelarii Prezydenta RP.
W środę o tej sprawie mówił na antenie Polsat News prof. Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
- Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z panem prezydentem, który jest tym bardzo zainteresowany. Tak, jesteśmy w procesie weryfikacji treści aneksu dot. likwidacji WSI. (...) Musimy wziąć pod uwagę wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który nakazał niejako anonimizację wszystkich danych, spraw operacyjnych, kryptonimów itp.
- powiedział.
Cenckiewicz dodał jednak, że "prawica w Polsce, która rządziła osiem lat, a nawet wcześniej, uczyniła z aneksu - który moim zdaniem ma już dzisiaj tylko wartość historyczną - jakiś rodzaj Świętego Graala".
Kilka tysięcy nazwisk i blisko 1000 stron
Dzisiaj do sprawy publikacji aneksu odniósł się w TV Republika Antoni Macierewicz, były szef Ministerstwa Obrony Narodowej i były przewodniczący komisji weryfikacyjnej WSI.
Przyznał, że mamy do czynienia z olbrzymim materiałem.
- O ile raport ma 300 stron, o tyle aneks ma ponad 3 razy więcej. to olbrzymi materiał do ewentualnej analizy skutków. (...) Ma on olbrzymie znacznie, mimo że było to 18 lat temu. Ten materiał, który tam został zawarty, w dużym zakresie jest materiałem pokazującym genezę układu okrągłostołowego, mającego na celu przekształcenie, ukształtowanie nowej Polski w strukturze agenturalnej. W tym aneksie przywołanych jest kilka tysięcy nazwisk, pokazujących jak dalece, w jakim zakresie, nie tylko politycznym, ale i gospodarczym, społecznym agentura kontrolowała państwo
- powiedział Macierewicz.
Zaznaczył, że przeciwko "dogadaniu się" z komunistami i układowi było środowisko m.in. premiera Jana Olszewskiego.
- [Układ] uzależniał strukturę polski od kwestii propagandowych i politycznym, w sensie gospodarczym. Przekształcał strukturę komunistyczną w strukturę niby-kapitalistyczną, ale tak naprawdę olbrzymia część własności gospodarczej została przekazana ludziom z aparatu komunistycznego tak, żeby stworzyć nowe państwo zależne od ludzi, którzy byli ludźmi sowieckimi. (...) Żeby pozbyć się "komunistycznego garba" potrzebna jest olbrzymia decyzja o olbrzymiej strukturze personalno-politycznej. Jest to konieczne, bezsporne - moim zdaniem w tej sprawie nie było wątpliwości, ale chcę, żeby było jasne, że to operacja o bardzo daleko idących konsekwencjach i dużej politycznej trudności - dodał były szef MON.
Macierewicz stwierdził, że aneks "dla środowiska patriotycznego nie jest niekorzystny".
- 99 proc. to są ludzi związani ze środowiskami byłego PZPR. Chyba że nazwie pan środowiskiem patriotycznym środowisko, które tworzyło układ okrągłego stołu, ale moim zdaniem tak nie jest. To środowisko nie było środowiskiem patriotycznym - to środowisko poszło na współpracę z komunistami - odpowiedział na pytanie dziennikarza.
Przypomniał, że prezydent Lech Kaczyński chciał opublikować aneks po powrocie ze Smoleńska, jeszcze przed wyborami w 2010 r.