Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Aneks do raportu WSI zostanie opublikowany? Macierewicz: To kilka tysięcy nazwisk i blisko 900 stron

O ile raport ma 300 stron, o tyle aneks ma ponad trzy razy więcej. To olbrzymi materiał do ewentualnej analizy skutków. (...) Ma on olbrzymie znacznie, mimo że było to 18 lat temu. Ten materiał, który tam został zawarty, w dużym zakresie jest materiałem pokazującym genezę układu okrągłostołowego, mającego na celu przekształcenie, ukształtowanie nowej Polski w strukturze agenturalnej. W tym aneksie przywołanych jest kilka tysięcy nazwisk, pokazujących jak dalece, w jakim zakresie, nie tylko politycznym, ale i gospodarczym, społecznym, agentura kontrolowała państwo - mówi o aneksie do raportu o likwidacji WSI Antoni Macierewicz, były szef komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych.

Wraz z objęciem urzędu prezydenta RP przez Karola Nawrockiego powrócił temat opublikowania aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Jest on zdeponowany w Kancelarii Prezydenta RP.

Reklama

W środę o tej sprawie mówił na antenie Polsat News prof. Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

- Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z panem prezydentem, który jest tym bardzo zainteresowany. Tak, jesteśmy w procesie weryfikacji treści aneksu dot. likwidacji WSI. (...) Musimy wziąć pod uwagę wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który nakazał niejako anonimizację wszystkich danych, spraw operacyjnych, kryptonimów itp.

- powiedział.

Cenckiewicz dodał jednak, że "prawica w Polsce, która rządziła osiem lat, a nawet wcześniej, uczyniła z aneksu - który moim zdaniem ma już dzisiaj tylko wartość historyczną - jakiś rodzaj Świętego Graala".

Kilka tysięcy nazwisk i blisko 1000 stron

Dzisiaj do sprawy publikacji aneksu odniósł się w TV Republika Antoni Macierewicz, były szef Ministerstwa Obrony Narodowej i były przewodniczący komisji weryfikacyjnej WSI.

Przyznał, że mamy do czynienia z olbrzymim materiałem. 

- O ile raport ma 300 stron, o tyle aneks ma ponad 3 razy więcej. to olbrzymi materiał do ewentualnej analizy skutków. (...) Ma on olbrzymie znacznie, mimo że było to 18 lat temu. Ten materiał, który tam został zawarty, w dużym zakresie jest materiałem pokazującym genezę układu okrągłostołowego, mającego na celu przekształcenie, ukształtowanie nowej Polski w strukturze agenturalnej. W tym aneksie przywołanych jest kilka tysięcy nazwisk, pokazujących jak dalece, w jakim zakresie, nie tylko politycznym, ale i gospodarczym, społecznym agentura kontrolowała państwo

- powiedział Macierewicz.

Zaznaczył, że przeciwko "dogadaniu się" z komunistami i układowi było środowisko m.in. premiera Jana Olszewskiego.

- [Układ] uzależniał strukturę polski od kwestii propagandowych i politycznym, w sensie gospodarczym. Przekształcał strukturę komunistyczną w strukturę niby-kapitalistyczną, ale tak naprawdę olbrzymia część własności gospodarczej została przekazana ludziom z aparatu komunistycznego  tak, żeby stworzyć nowe państwo zależne od ludzi, którzy byli ludźmi sowieckimi. (...) Żeby pozbyć się "komunistycznego garba" potrzebna jest olbrzymia decyzja o olbrzymiej strukturze personalno-politycznej. Jest to konieczne, bezsporne - moim zdaniem w tej sprawie nie było wątpliwości, ale chcę, żeby było jasne, że to operacja o bardzo daleko idących konsekwencjach i dużej politycznej trudności - dodał były szef MON.

Macierewicz stwierdził, że aneks "dla środowiska patriotycznego nie jest niekorzystny".

- 99 proc. to są ludzi związani ze środowiskami byłego PZPR. Chyba że nazwie pan środowiskiem patriotycznym środowisko, które tworzyło układ okrągłego stołu, ale moim zdaniem tak nie jest. To środowisko nie było środowiskiem patriotycznym - to środowisko poszło na współpracę z komunistami - odpowiedział na pytanie dziennikarza.

Przypomniał, że prezydent Lech Kaczyński chciał opublikować aneks po powrocie ze Smoleńska, jeszcze przed wyborami w 2010 r.

 



 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama