Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Afera Zondacrypto. Prezes TV Republika mówi o szczegółach listu intencyjnego

Wiele osób chce kupić akcje Republiki jako inwestycje, ale są też tacy, którzy chcą je kupić, żeby mieć wpływ [na to co się dzieje], ale nie mogą. Oni w to nie wierzą, ale naprawdę nie mogą. To się zawsze kończy tak, jak się kończy z Przemysławem Kralem. Dostał list intencyjny, który wykluczał jakikolwiek jego realny wpływ. Ten dokument był kończący rozmowę i byłem bardzo zadowolony, że on nie podejmował tematu - powiedział dzisiaj w TV Republika redaktor naczelny stacji, Tomasz Sakiewicz.

Dziś na portalu onet.pl Jacek Harłukowicz i Kamil Dziubka opublikowali tekst "Sakiewicz chciał sprzedać część TV Republika szefowi Zondacrypto. Mamy umowę". Autorzy artykułu twierdzą, - posługując się liczbami, które zakwestionował Michał Rachoń - że Republika była "największym beneficjentem pieniędzy Zondacrypto".

W stacji miały - jak twierdzi onet.pl - trwać od połowy 2025 r. rozmowy o zakupie pakietu akcji Republiki. W tekście pokazano rzekomy skan listu intencyjnego przesłanego przez TV Republika do prawników firmy zarządzającej Zondacrypto. 

W rozmowie z Onetem Tomasz Sakiewicz potwierdził, że były prowadzone rozmowy na temat zakupu przez Krala części akcji Republiki i ich inicjatorem był właśnie szef Zondacrypto. Prezes TV Republika podkreślił, że osobiście powstrzymał realizację przejęcia akcji, "bo zaczęliśmy mieć obawy, czy będzie to dla nas bezpieczne". Onet.pl starał się dowieść, powołując się na anonimowego prawnika, że to rzekomo Tomasz Sakiewicz "parł" do zawarcia transakcji, a zatrzymał ją Kral.

Przeczą temu screeny rozmów między Sakiewiczem i Kralem w październiku 2025 r., które pokazał w mediach społecznościowych szef wydawców TV Republika, Jarosław Olechowski.

"Z wymiany korespondencji pomiędzy panami, którą załączam poniżej, wynika jednoznacznie że to prezes Sakiewicz wstrzymał podpisanie umowy, a Kral domagał się jej sfinalizowania. Co więcej, był zły, że rozmowy stanęły. Z korespondencji wynika również, że powodem wstrzymania rozmów były nasze wątpliwości co do relacji Krala z rosją" - napisał Olechowski.

List intencyjny zamknął sprawę Krala

Dziś o sprawie tej mówili Sakiewicz z Olechowskim na antenie TV Republika

Mam prawo sprzedać lub nie sprzedać udziałów komu chcę. Tu nie doszło do sprzedaży, bo ewidentnie nie dogadaliśmy się, nie było nam po drodze od samego początku w tej sprawie. My długi czas nie podpisywaliśmy żadnych dokumentów, nawet takich, które zobowiązywały do zachowania negocjacji w tajemnicy. Trochę pod jego naciskiem [Krala] żeśmy to publikowali, bo odmówić zupełnie rozmów komuś, kto zamieszcza u ciebie reklamy, to jest to po prostu w biznesie sygnał, że "nie mam do ciebie zaufania". Co tydzień ktoś przychodzi do mnie, żeby kupić akcje Republiki, a ostatnio - prawie codziennie. Te akcje są coś warte i wiele osób chce je kupić jako inwestycje, ale są też tacy, którzy chcą je kupić, żeby mieć wpływ [na to co się dzieje], ale nie mogą. Oni w to nie wierzą, ale naprawdę nie mogą. To się zawsze kończy tak, jak się kończy z Kralem. Dostał list intencyjny, który wykluczał jakikolwiek jego realny wpływ. Ten dokument był kończący rozmowę i byłem bardzo zadowolony, że on nie podejmował tematu

- powiedział redaktor naczelny TV Republika.

- On [Kral] wielokrotnie, przez wiele tygodni naciskał na to, żeby mu taki dokument [list intencyjny] podpisać i przesłać, w którym 2/3 dotyczyło po prostu zaufania, poufności negocjacji. To, co zrobił ten adwokat, który reprezentuje Krala, to, że dzieli się negocjacjami, które są z natury poufne i mówi nieprawdę, to powiedziałbym - daleko przekracza etykę zawodową i będziemy musieli coś z tym zrobić [chodzi o anonimowego prawnika, który wypowiedział się w tekście Onetu] - dodał.

Jarosław Olechowski wskazał, że wspomniany list intencyjny nie był zobowiązaniem do inwestycji, a "określał jedynie warunki brzegowe prowadzenia rozmów na temat możliwej inwestycji w przyszłości".

- Ten dokument miał datę ważności, do której rozmowy miały się toczyć, był to 31 marca 2026 r. Jeśli do tego czasu nie doszłoby do porozumienia i zawarcia umowy, wówczas ten dokument tracił ważność. Do zawarcia umowy inwestycyjnej nie doszło, bo my jako TV Republika nie chcieliśmy zawrzeć umowy z panem Kralem. Gdyby było inaczej - we wrześniu, październiku [2025] taka umowa byłaby podpisana i udziały panu Kralowi sprzedane

- wskazał szef wydawców TV Republika. Dodał, że procedura z listu wygasła, zanim Zondacrypto ogłosiła upadłość.

- W trakcie weryfikacji zdobyliśmy informacje na temat jego powiązań z Rosjanami. Zostaliśmy zalani informacjami, że to człowiek, który ma niebezpieczne związki z rosyjskim światem przestępczym, podobno istniały dowody na ten temat. Na polecenie prezesa Sakiewicza poleciałem do Monako i rozmawiałem z Kralem i zapytałem, czy ma kontakty z Rosjanami z Petersburga. Kral jednoznacznie zaprzeczył - zaznaczył Olechowski.

Sakiewicz stwierdził, że "mogło to być prawdą". - On działał na prawie estońskim, gdyby miał takich klientów, byłby stamtąd od razu wywalony - dodał.

Szef TV Republika przyznał, że Zondacrypto jest winna stacji 90 tys. euro.

-  Kral się ewidentnie obraził. Naszym celem nie było jego obrażenie, ale chcieliśmy sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Póki jest reklamodawcą, to jest reklamodawcą, ale gdy chce kupić pakiet akcji, to nie tylko my, ale i on musimy być sprawdzeni

- wskazał, zaznaczając, że realnie Kral chciał kupić ok. 5 proc. akcji Republiki.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska