Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Adam Borowski powrócił do miasteczka pod TK. "Robię to, co mi serce podpowiada. Jestem z wami do końca"

Adam Borowski, poturbowany przez policjantów podczas wczorajszego szturmu na Trybunał Konstytucyjny, powrócił do miasteczka namiotowego obrońców TK. - Robię to, co mi serce podpowiada, jestem z wami do końca. Wszyscy jesteśmy bohaterami tej rzeczywistości, która tutaj jest. Uważam, że bardzo dobrze służymy Polsce swoją aktywnością, swoją niezgodą na bezprawie, które się tutaj dzieje - powiedział.

O godz. 9 w gabinecie Prezydium Sejmu Maciej Berek podpisał dokumenty i bez złożonego legalnie ślubowania udał się do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej na miejsce udała się policja. Mundurowi siłowo usunęli stamtąd pokojowo protestujących.

Część zebranych została poturbowana. Do szpitala zabrano szefa warszawskiego Klubu Gazety Polskiej Adama Borowskiego, który uskarżał się na ból klatki piersiowej. Pojawiło się podejrzenie pęknięcia żeber.

Mimo prób likwidacji miasteczka namiotowego - zostało ono utrzymane, a także wzmocnione protestującymi obywatelami z różnych części Polski. Na miejscu znaleźli się także politycy.

Członkowie Ruchu Obrony Granic podkreślili, że "nie ma żadnego cofania się i zostają pod Trybunałem Konstytucyjnym".

Jeszcze wczoraj wieczorem, Adam Borowski powrócił do miasteczka namiotowego.

Dziś w wystąpieniu do zgromadzonych przed TK Adam Borowski powiedział, że w jego ocenie - dobrze służą Polsce.

- Robię to, co mi serce podpowiada, jestem z wami do końca. Wszyscy jesteśmy bohaterami tej rzeczywistości, która tutaj jest. Uważam, że bardzo dobrze służymy Polsce swoją aktywnością, swoją niezgodą na bezprawie, które się tutaj dzieje

- powiedział szef warszawskiego Klubu "GP".


 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska