Kierowca służbowej skody przejechał po przejściu dla pieszych, przeciął ścieżkę rowerową i chodnik, po czym przejechał obok zakazu ruchu w obu kierunkach. Manewr ten powtórzył później już bez prezydenta na pokładzie - relacjonuje portal.
Za jazdę po przejściu dla pieszych i niestosowanie się do znaków drogowych, kierowcy samochodu wiceprezydenta Gdańska grozi wysoki mandat i punkty karne.
- To nie jest tak, że prezydenci mogą więcej. Mój kierowca jest zdyscyplinowany i zapewniam, że patrzy na znaki i jeździ zgodnie z przepisami – powiedział prezydent Kowalczuk.
Sprawa trafiła do wyjaśnienia do Wydziału Kadr i Organizacji, któremu podlegają prezydenccy kierowcy. Przyjrzy się jej również policja.