Jeszcze kilka dni temu, tuż po publikacji 21 zaległych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, rzeczniczka Komisji Natasha Bertaud mówiła:
- Przyjmujemy do wiadomości publikację przez polski rząd szeregu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w związku z wejściem w życie nowego prawa dotyczącego TK. Rozwiązuje to niektóre, ale nie wszystkie, problemy wskazane w rekomendacjach KE z 27 lipca.
Tymczasem w opublikowanej czerwcowej opinii, KE punkt po punkcie przedstawia kalendarium wydarzeń związanych z kryzysem konstytucyjnym, w tym wszelkie kontakty miedzy KE a polskim rządem. Wymienia też rzekome "problemy".
Premier Szydło krótko o decyzji Komisji Europejskiej: Niczego się nie boimy
W opinii jest też mowa o przeprowadzonych zmianach w prawie medialnym, a także zmianach w służbie cywilnej i ustawie o policji.
We wnioskach końcowych Komisja stwierdza:
- napisała KE.„Fakt, że Trybunałowi Konstytucyjnemu uniemożliwiono w pełni skuteczną kontrolę konstytucyjną, niekorzystnie wpływa na jego integralność, stabilność i właściwe funkcjonowanie, co stanowi jedno z kluczowych zabezpieczeń praworządności w Polsce”
Dokument, który obciąża Junckera i jego komisarzy. Decyzja KE niezgodna z prawem
Jak już pisaliśmy na portalu niezalezna.pl decyzja KE wzbudzała ogromne kontrowersje. Chodzi o wątpliwości prawne dotyczące zastosowania samej procedury. Opinia prawna Rady Unii Europejskiej nie pozostawia na niej suchej nitki.
"Traktaty nie zapewniają żadnej podstawy prawnej, która uprawniałaby instytucje do stworzenia nowego mechanizmu nadzoru nad poszanowaniem praworządności przez państwa członkowskie, dodatkowo do zapisów w art. 7 TUE, ani też do zmiany, modyfikacji czy uzupełnienia procedury określonej w tym artykule. Gdyby Rada miała podjąć działanie w ten sposób, istniałoby ryzyko, że uznano by to za nadużycie przez nią uprawnień, gdyż podjęła decyzję, nie mając podstawy prawnej"
- czytamy w dokumencie z maja 2014 r