Audyt rządów PO-PSL najwyraźniej tak wstrząsnął opinią publiczną, że niektórzy, których działania były opisane zaczęli wygadywać brednie.
Przypomnijmy co mówił minister Mariusz Kamiński o inwigilacji „obrońców krzyża”.
– mówił Mariusz Kamiński w Sejmie podczas audytu rządów PO-PSL.ABW w środowisku „obrońców krzyża” posiadała tajnego współpracownika, który przekazywał informacje na temat przebiegu spotkań i tożsamości uczestników tego ruchu. ABW zbierała również informacje nt. kontaktów ks. Stanisława Małkowskiego z „obrońcami krzyża”. Funkcjonariusze Departamentu Przeciwdziałania Terroryzmowi angażowani byli do obserwacji miejsc spotkań „obrońców krzyża”
Całe przemówienie koordynatora służb specjalnych TUTAJ.
Dziś w Radiu Zet pojawił się Krzysztof Bondaryk, były szef opisywanego wyżej ABW. Przekonywał, że ks. Małkowski nie był inwigilowany, tylko "rozpoznany", bo przecież służby musiały wiedzieć kto kręci się w pobliżu obiektów państwowych…
– powiedział w Radiu Zet.Ks. Małkowski nie był w żaden sposób inwigilowany. Tzw. obrońcy krzyża również nie. Zostali rozpoznani, kim są, i tyle. Jeżeli mamy osoby występujące w pobliżu obiektów państwowych… To musimy wiedzieć, czy te osoby stanowią zagrożenie, czy są zrównoważeni psychicznie. A pod krzyżem dochodziło do różnych zdarzeń, które wymagały uwagi służb. Dochodziło przecież tam do zachowań ekstremistycznych (…) Ale nie umieszczaliśmy żadnych agentów w tym środowisku [obrońców krzyża]. Marsze w obronie życia nie były inwigilowane, marsza na cześć Żołnierzy Wyklętych również, jedynie poszczególne osoby, związane ze środowiskami ONR-owskimi czy nazistowskimi
Słuchamy, czytamy i ciągle nie wierzymy, że Bondaryk to powiedział.