Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Bezczelność! Bondaryk: ks. Małkowski nie był inwigilowany, tylko... rozpoznany

Arogancja, bezczelność, trudno znaleźć słowa po tym co dzisiaj  wygadywał Krzysztof Bondaryk, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Autor:

Arogancja, bezczelność, trudno znaleźć słowa po tym co dzisiaj  wygadywał Krzysztof Bondaryk, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mówiąc o inwigilacji środowisk patriotycznych i tzw. „obrońców krzyża”, popadł w śmieszność. Zapewniał, że ksiądz Stanisław Małkowski nie był inwigilowany, a tylko... rozpoznany!  I dlatego, że pojawiał się w pobliżu "obiektów państwowych". Przeraża co jeszcze się dowiemy o działaniach służb specjalnych za rządów PO-PSL, skoro takich argumentów używa były szef ABW.
 
Audyt rządów PO-PSL najwyraźniej tak wstrząsnął opinią publiczną, że niektórzy, których działania były opisane zaczęli wygadywać brednie.

Przypomnijmy co mówił minister Mariusz Kamiński o inwigilacji „obrońców krzyża”.

ABW w środowisku „obrońców krzyża” posiadała tajnego współpracownika, który przekazywał informacje na temat przebiegu spotkań i tożsamości uczestników tego ruchu. ABW zbierała również informacje nt. kontaktów ks. Stanisława Małkowskiego z „obrońcami krzyża”. Funkcjonariusze Departamentu Przeciwdziałania Terroryzmowi angażowani byli do obserwacji miejsc spotkań „obrońców krzyża”

– mówił Mariusz Kamiński w Sejmie podczas audytu rządów PO-PSL.
 
Całe przemówienie koordynatora służb specjalnych TUTAJ.

Dziś w Radiu Zet pojawił się Krzysztof Bondaryk, były szef opisywanego wyżej ABW. Przekonywał, że ks. Małkowski nie był inwigilowany, tylko "rozpoznany", bo przecież służby musiały wiedzieć kto kręci się w pobliżu obiektów państwowych…

Ks. Małkowski nie był w żaden sposób inwigilowany. Tzw. obrońcy krzyża również nie. Zostali rozpoznani, kim są, i tyle. Jeżeli mamy osoby występujące w pobliżu obiektów państwowych… To musimy wiedzieć, czy te osoby stanowią zagrożenie, czy są zrównoważeni psychicznie. A pod krzyżem dochodziło do różnych zdarzeń, które wymagały uwagi służb. Dochodziło przecież tam do zachowań ekstremistycznych (…) Ale nie umieszczaliśmy żadnych agentów w tym środowisku [obrońców krzyża]. Marsze w obronie życia nie były inwigilowane, marsza na cześć Żołnierzy Wyklętych również, jedynie poszczególne osoby, związane ze środowiskami ONR-owskimi czy nazistowskimi

– powiedział w Radiu Zet.

Słuchamy, czytamy i ciągle nie wierzymy, że Bondaryk to powiedział.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,300polityka.pl

NAJNOWSZE Polska