O incydencie nad Morzem Bałtyckim portal niezalezna.pl już dzisiaj informował.
"W ostatnim czasie to kolejny już niebezpieczny incydent z udziałem rosyjskich myśliwców nad Morzem Bałtyckim. Tym razem Su-27 przechwycił amerykański samolot zwiadowczy, który wykonywał rutynowy lot. Rzecznik dowództwa sił zbrojnych USA w Europie oświadczył, że tego typu zdarzenia „niepotrzebnie eskalują napięcie pomiędzy krajami”
CZYTAJ WIĘCEJ: Coraz groźniej nad Bałtykiem. Rosjanie przechwycili amerykański samolot
Do tego niebezpiecznego incydentu odniósł się dzisiaj również rzecznik polskiej MON.
- Mamy do czynienia z działaniami prowokacyjnymi, które prezentują agresywny stosunek Rosji do całego Sojuszu Północnoatlantyckiego - podkreślił Bartłomiej Misiewicz.
- Przyglądanie się bierne takim działaniom jest nagrodzeniem agresorem, nie tylko jeżeli chodzi o ich działania powodujące domniemanie próby przejęcia kontroli nad Morzem Bałtyckim i włączenia go w jakąś wewnętrzną cześć Rosji, ale także działania, które dzieją się na wschodzie Europy - tłumaczył rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej, który nie ukrywał, że w takiej sytuacji potwierdza się konieczność stałej obecności wojsk NATO w Polsce.
- Takie działania rosyjskie są prowokacją, ale prezentują agresję wobec całego Sojuszu - dodał Bartłomiej Misiewicz.
UJAWNIAMY! Jutro w "Gazecie Polskiej Codziennie" o naruszeniach polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie śmigłowce przy granicy z obwodem kaliningradzkim.
