Jak podaje RMF FM, w Poznaniu samotny bagaż obywatela Niemiec postawił na nogi pirotechników straży pożarnej. Ewakuowano pasażerów lotniska, a walizkę prześwietlono. Okazało się, że nie było w niej niebezpiecznych substancji.
„W tym przypadku skończyło się na mandacie, choć w maksymalnej wysokości. Przepisy mówią jednak, że jeżeli taka zguba - a przez nią akcja lotniskowa - doprowadziłaby np. do opóźnienia startu jakiegoś samolotu, właściciel może odpowiadać za straty finansowe poniesione z tego tytułu przez port lotniczy lub przewoźnika” – podaje rozgłośnia.