W ubiegłą środę w mieście Troki w okręgu wileńskim oraz w Wilnie zorganizowano dwudniowe Forum Wolnej Rosji. Czołowi rosyjscy opozycjoniści, w tym wspomniany Kasparow oraz m.in. Ilja Ponomariow (jako jedyny poseł głosował w 2014 r. przeciwko aneksji Krymu), Jewgienij Kisielow (rosyjski dziennikarz mieszkający na Ukrainie) oraz Siergiej Kowaliew (obrońca praw człowieka i były sowiecki dysydent) dyskutowali na temat wewnętrznej sytuacji w Rosji. Spotkanie odbywało się w prywatnym hotelu i każdy dziennikarz, który chciał relacjonować wydarzenia z tego miejsca, musiał uzyskać odpowiednią zgodę i akredytację. Na Litwę przybyła również czteroosobowa grupa dziennikarzy z prokremlowskiej telewizji Rossija. W czasie drugiego dnia szczytu dziennikarze wdarli się do hotelu, nie mając na to pozwolenia. Jak podają litewskie media, ekipa rosyjskiej telewizji z jej reporterem Pawłem Zarubinem na czele próbowała zmusić do rozmowy byłego arcymistrza szachowego i krytyka Kremla Garriego Kasparowa. W hotelu wywiązała się szamotanina, wezwano również policję.
Jeszcze w czwartek litewski Departament Bezpieczeństwa Państwa podjął decyzję o deportacji członków rosyjskiej telewizji i wpisaniu ich na listę niepożądanych osób na Litwie.
Co oczywiste, w zupełnie innym świetle zajścia na Litwie skomentowało rosyjskie MSZ.- Osoby te stwarzały zagrożenie dla przebywających w hotelu gości, stąd taka decyzja – powiedział w ubiegły czwartek rzecznik departamentu Vytautas Makauskas.
- To ewidentny sygnał, że władze Litwy kontynuują politykę wprowadzania cenzury w całym kraju. Dziwne jest to, że całkowitą obojętność wobec tych zdarzeń zademonstrowała Bruksela i inne struktury międzynarodowe, co jest dowodem na stosowanie w Europie podwójnych standardów – stwierdziła rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.
- Jak zwykle w takich wypadkach, Rosja stawia się w roli ofiary i wykorzystuje całą sytuację do kolejnego ataku słownego na Unię Europejską. Co do samej bójki w hotelu, to świadczy ona jedynie o wychowaniu rosyjskich dziennikarzy, którzy nie mieli prawa tak się zachować – mówi „Codziennej” Andrzej Brzeziecki, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”.