– Cześć zdjęć komisja (Jerzego Millera – przyp. red.) wykonywała zupełnie bez przygotowania, nie tym sprzętem, nie w ten sposób. To były zdjęcia amatorskie, wykonywane bardziej zabawką niż aparatem fotograficznym, zupełna amatorszczyzna (…) Komisja Millera nie wykonywała własnych badań miejsca katastrofy, tylko przyglądali się pracy śledczych rosyjskich (…) nie wykonywała pewnych działań, które są oczywiste przy tego typu katastrofach, jak np. sekcja zwłok. Już nie mówię o dotarciu do wraku, nie mówię o badaniu części tego wraku. Nie badano wraku, tylko potem prokuratorzy się zjawili – mówił w programie „W punkt” w Telewizji Republika prof. Nowaczyk.
Wiceprzewodniczący podkomisji dodał także, iż w wielu miejscach został przeprowadzony audyt, dzięki czemu ciągle napływają dokumenty związane z katastrofą smoleńską. Powiedział również, że na razie trudno ocenić, które informacje mają istotne znaczenie, ponieważ wykaże to dopiero odpowiednie zestawienie. – Komisja Millera miała pełne zapisy polskiej skrzynki ATM, zapisy, które zostały później zmienione. Część z nich odrzucono i nie analizowano zapisów tego rejestratora – podkreślił.
Prof. Nowaczyk wyjaśnił też, że zadanie podkomisji polega na wyjaśnieniu przebiegu katastrofy oraz próbie jej odtworzenia, a nie na odnoszeniu się do raportu Jerzego Millera.
Z kolei dr inż. Wacław Berczyński, szef nowej podkomisji, mówił w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info, że „komisja Millera miała znacznie więcej materiałów, niż wykorzystała w swoim raporcie końcowym”.
– Wiemy już w tej chwili, że komisja Jerzego Millera nie wykorzystała wszystkich materiałów, jakie miała w swojej dyspozycji. W niejaki sposób dobrała swoje dane, wybrała je tak, żeby pasowały do raportu końcowego. Nie wiem na pewno, czy taka była idea ministra Millera, natomiast wiem, że nie wszystkie dane, które miała komisja, zostały wykorzystane – powiedział Berczyński.
Dodał też, że ilość materiału dotyczącego katastrofy jest ogromna. – Samych danych prokuratora, o ile wiem, jest pięćset tomów. Z komisji Millera mamy mnóstwo dokumentów, kilkadziesiąt gigabajtów – tłumaczył. Podkreślił jednocześnie, iż chciałby, aby kierowana przez niego podkomisja wykonała swoją pracę jak najszybciej.