Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Przekazanie przez Kiszczakową archiwum do IPN zaalarmowało pozostałych funkcjonariuszy”

Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej weszli dziś do mieszkania  Lecha Kobylińskiego w Gdańsku.

Autor:

Prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej weszli dziś do mieszkania  Lecha Kobylińskiego w Gdańsku. Szukano dokumentów, które powinny być w archiwum IPN. Kobyliński w latach 1986-1989 był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Wojciechu Jaruzelskim. - Nastąpiła zmiana nastrojów społecznych i IPN może właśnie dzięki poparciu społecznemu zacząć wreszcie wypełniać swoje obowiązki - mówi portalowi niezalezna.pl Andrzej Gwiazda, były działacz opozycji.

W IPN nastąpiło przebudzenie?

Kiedy byłem w jego Kolegium, to zastanawialiśmy się nad np. rozwojem projektów wydawniczych. Jednak cały czas groziło nam obcięcie budżetu. To planowała Platforma i my o tych zamiarach wiedzieliśmy. Z tego mogły wyniknąć dla Instytutu drastyczne ograniczenia. One wymagałyby zwolnienia nawet 250 historyków, a to już groziłoby przerwaniem prac. Gdyby wtedy, tak jak dziś, ruszył IPN na tak potężnych komunistycznych dygnitarzy, to mógłby się ruszyć Trybunał Konstytucyjny, który wcześniej blokował dwa razy zdecydowanie lustrację. Poza tym IPN jest urzędem państwowym, to nie jest niezależna organizacja. Jakie obywatele wybrali państwo, to z takim podejściem i takimi realiami musiał się wówczas IPN liczyć.

A dziś?
Nastąpiła zmiana nastrojów społecznych i IPN może właśnie dzięki poparciu społecznemu zacząć wreszcie wypełniać swoje obowiązki. Wcześniej mógł to robić w 30 proc. bo inaczej „dostawał po łapach”.

Pospieszne przeszukania domów gen. Kiszczaka, Jaruzelskiego i dzisiejsze w Gdańsku Lecha Kobylińskiego to wyścig z czasem?
Już przekazanie przez Kiszczakową do IPN prywatnego archiwum zaalarmowało pozostałych funkcjonariuszy. Dyskusja wokół tego mogła przyspieszyć ukrywanie materiałów, ale z drugiej strony pokazała, że archiwa przechowywane w domach mogą już nie być tak wartościowe, dla tych, którzy je przechowują. Co więcej, ludzie dzięki temu dowiedzieli się, że przechowywanie materiałów może być przestępstwem. Dla osoby zagrożonej ujawnieniem jako współpracownika bezpieki, znacznie korzystniejsze jest zgłoszenie się do prokuratury, że „taki a taki” grozi ujawnieniem jego akt, w których występuje.

Jak można pomóc tym uwikłanym i spanikowanym dziś ludziom?
Poprzez abolicję. Nie straszeniem, ale ogłoszeniem okresu abolicji. Tutaj państwo polskie powinno pomóc, że ten kto odda tajne akta, to nie idzie siedzieć.

Dowiemy się z nich czegoś nowego, wstrząsającego życiem publicznym?
Możemy się spodziewać, że na pana M. czy pana W. będzie teczka pracy. To może wywołać wstrząs, ale już nie na skalę narodową. 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane