– Wówczas polski przemysł obronny, zwłaszcza jego państwowa część, musi stanowić samodzielny i nowoczesny segment polskiej gospodarki. Jeśli chcemy wydać dobrze 130 mld zł przeznaczonych w najbliższych latach na modernizację techniczną polskich sił zbrojnych, powinno to oznaczać jakościowe podniesienie na wyższy poziom polskiej obronności: nie tylko armii, ale i naszego przemysłu obronnego – stwierdził min. Bartosz Kownacki podczas debaty „COP XXI wieku: wyzwania stojące przed polskim przemysłem obronnym”, zorganizowanej przez Gazetę Polską.
Dyskutanci zgadzali się, że program modernizacji polskiej armii może przyczynić się do unowocześnienia polskiego przemysłu obronnego. Wszystko zależeć będzie jednak od tego, czy program ten zostanie potraktowany wyłącznie jako inwestycja czysto wojskowa, czy też szerzej – jako element wzmacniania potencjału polskiej gospodarki.
O tym, że obecna sytuacja naszego przemysłu obronnego, a ściśle jego państwowej części, jest zła mówił dalej Kownacki. Minister zwrócił uwagę na fakt, że duża część tego sektora gospodarki jest przestarzała. W dużej mierze jego działalność to skutek oczekiwania na zlecenia ze strony MON, które zapewniają mu funkcjonowanie.
- Ale produkcja na eksport istnieje niemal w śladowych ilościach – dodał minister.
Według danych przytoczonych za Europejską Agencją Uzbrojenia przez Krzysztofa Krystowskiego, wiceprezesa Finmeccanica Helicopter Division i prezesa PZL-Świdnik, Polska ma 25 miejsce na świecie pod względem wielkości wydatków na wojsko (ok. 4 mld dol.), a jednocześnie zajmuje miejsce pod koniec pierwszej setki wśród największych eksporterów sprzętu wojskowego (wielkość polskiego eksportu wynosi niecałe 0,4 mld dol.).
Krystowski nawiązał też do przetargu MON na dostawę śmigłowców wielozadaniowych dla armii, w którym w finale znalazła się oferta francusko-niemieckiego Airbusa, zaś oferty PZL-Mielec i PZL-Świdnik odrzucono. Jego zdaniem obecnie najważniejsze w tym obszarze nie jest wprowadzenie maszyn wielozadaniowych. Pilniejsze zadanie stanowi bowiem zastąpienie obecnie eksploatowanych postsowieckich śmigłowców morskich Mi-14 i lekkich Mi-2, praktycznie wyeksploatowanych technicznie. Co prawda strona polska miałaby kupić od Airbusa kilka sztuk śmigłowców morskich, jednak, zdaniem ekspertów, Airbus nie posiada w swojej ofercie takich maszyn.– Nasz eksport jest więc niewystarczający, przy tym za połowę jego wielkości odpowiadały dwie prywatne firmy: PZL-Świdnik i PZL-Mielec – dodał. – To pokazuje, że można być częścią międzynarodowej firmy zbrojeniowej, a jednocześnie rozwijać polski przemysł.
Do tytułu debaty nawiązał Tomasz Sakiewicz, red. naczelny Gazety Polskiej i Gazety Polskiej Codziennie, który przypomniał, że w tym roku mija 80 lat od uruchomienia Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP).
– W ciągu zaledwie trzech lat jego funkcjonowania, przerwanego wybuchem II wojny, rozwinięto w zaniedbanym gospodarczo miejscu nie tylko zakłady przemysłu obronnego, wybudowano także dużą elektrownię i zakłady azotowe – mówił Sakiewicz. – Obecny rząd przywiązuje wagę do rozwoju gospodarki i wspierania eksportu w oparciu o duże państwowe podmioty, a przemysł obronny może się stać kołem zamachowym całej gospodarki. Stąd pomysł wskrzeszenia idei COP w najbliższych latach.
- Rząd będzie wspierał publiczną część polskiego przemysłu obronnego, co nie znaczy, że współpraca z prywatnymi firmami tego sektora jest niemożliwa – zadeklarował minister Kownacki.
W odpowiedzi na nasze pytanie o przetarg MON na dostawę śmigłowców wielozadaniowych wiceminister Bartosz Kownacki podkreślił, że w interesie Polski jest, by na tego typu zadaniach w jak największej mierze korzystała polska gospodarka. Jednak w związku z tym, że poprzednie kierownictwo MON ogłosiło jako zwycięzcę francusko-niemieckiego Airbusa, prowadzi z tą firmą negocjacje. Dotyczą one wyegzekwowanie od niej satysfakcjonujących warunków tzw. offsetu, z uwzględnieniem udziału w realizacji kontraktu polskich przedsiębiorstw. Negocjacjami zajmuje się obecnie ministerstwo rozwoju.- Polski przemysł zbrojeniowy ma duży potencjał – oświadczył Arkadiusz Siwko, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej. – Wymaga jednak unowocześnienia, czemu sprzyja realizacja planu modernizacji technicznej naszej armii. W tym celu jeszcze w tym roku zakończymy w PGZ proces integracji.Chodzi m.in. o wspólną pracę zarządu PGZ i zarządów spółek wchodzących w skład Grupy w zakresie pozyskiwania nowych technologii i wspólnej dla wszystkich spółek PGZ polityki eksportowej.
Przykłady innych państw pokazują, że w przypadku podobnych przetargów wynegocjowanie satysfakcjonujących warunków offsetowych jest możliwe.- Złe warunki nas nie interesują – podkreślił Kownacki.
Partnerem debaty „COP XXI wieku: wyzwania stojące przed polskim przemysłem obronnym” była Polska Grupa Zbrojeniowa SA.
ZOBACZ FILM: