- Stałam się negatywną bohaterką. Dziś tego żałuję. Mąż chciał chronić Wałęsę i ujawnić te teczki dopiero pięć lat po jego śmierci - wyznaje Maria Kiszczak, która chyba niechcący przyczyniła się do ostatecznego ujawnienia 6-letniego okresu współpracy Lecha Wałęsy z SB.
Teraz wdowa z całych sił broni dobrego imienia szefa komunistycznej bezpieki. Twierdzi, że jej mąż, który był prawą ręka twórcy stanu wojennego Wojciecha Jaruzelskiego - był bohaterem. Jakich używa argumentów?
- To mój mąż, a nie Wałęsa, obalił komunizm i przyczynił się do budowy demokracji w Polsce. Gdyby nie Kiszczak, nie byłoby obrad Okrągłego Stołu i oddania władzy opozycji. Czesław wiedział, że Polska potrzebuje zmiany. Miał świadomość, że nie można w nieskończoność walczyć z własnym narodem. Gdyby Czesław nie chciał zmian politycznych, to do nich by nie doszło. Inicjatorem zmian był Kiszczak, który jest wielkim patriotą i narodowym bohaterem! Historia go kiedyś doceni!
- uważa dziś Maria Kiszczak.