Z ujawnionych w IPN akt TW „Bolek” wynika, że we wrześniu 1980 roku gen. Władysław Ciastoń poprosił o teczkę Lecha Wałęsy...
Dla mnie jest to bardzo znamienne, że interesowano się tymi aktami. W sytuacji politycznej 1980 roku istniały siły i ludzie na stanowiskach, którzy tymi aktami się interesowali. Miały więc polityczne znaczenie. Tyle tylko mogę powiedzieć, bo jeszcze tych akt nie czytałem.
Jak dziś, po ich ujawnieniu, powinien zachować się Lech Wałęsa?
Niech mówi prawdę, niech się nie wygłupia i powie wszystko jak było. Jeśli jednak będzie się zachowywał tak, jak się obecnie zachowuje, to ten pomnik będzie miał większe pęknięcia. Wałęsa pomnik będzie miał za lata 1980-81, który mu się należy. Osobą, która najbardziej szkodzi wielkości Lecha Wałęsy jest sam Lech Wałęsa.
Pan badał jego przeszłość. Wyszła napisana wspólnie ze Sławomirem Cenckiewiczem głośna publikacja pt. „SB, a Lech Wałęsa”. Można zauważyć, że przez środowiska liberalne historycy badający przeszłość Lecha Wałęsy są traktowani jako wrogowie, niemal demony… choć zadaniem historyka jest badanie przeszłości takich osób.
Lech Wałęsa był generalnie postacią pomnikową. Miał immunitet prawny i pewien immunitet historyczny. Więc za wiele spraw nieprzyjemnych z czasów swojej prezydentury - jak kradzież akt archiwalnych dotyczących TW „Bolek” - nie odpowiedział, choć to on wypożyczał te dokumenty i odpowiedzialność na niego spada. Miał immunitet historyczny, że jakakolwiek krytyka wobec niego wywoływała burzę. Historycy powinni jednak robić swoje, badać i publikować książki. Przewalała się dzika awantura i kilku z nas dostało po głowie za niepopularne tezy w książce o TW „Bolku”. Trzeba do tego przywyknąć i robić swoje. Dziś widzimy, że warto było napisać tamtą książkę. Życie ją zweryfikowało i potwierdziło.
Powstanie kolejna część tej książki, czy uzupełnienie?
Nie, rozdział o współpracy TW „Bolek” byłby już dziś pisany na nowo. Może będzie taka szansa, że to ze Sławkiem (Cenckiewiczem - red.) zrobimy, albo on sam to napisze. Nowy materiał trzeba gruntownie przestudiować. Dokładna weryfikacja historyczna zajmie moim zdaniem tygodnie, jeśli nie miesiące. Trzeba ten materiał opracować i historycy taką pracę wykonają. I dobrze, że to zrobią. Nie będę się za to brał, bo w tym duecie Sławomir Cenckiewicz - Piotr Gontarczyk, to on był od życiorysu Lecha Wałęsy, a ja od krytyki akt. Byłem od centrali MSW, a on od Gdańska. Sławek jest więc najbardziej predestynowany żeby taką solidną robotę zrobić.