- Ta sprawa nie ulegała wątpliwości od samego początku. Dokumenty, które zgromadziliśmy w 1992 roku, przesądzały o tym, że pan Lech Wałęsa był w przeszłości tajnym współpracownikiem pseudonimie „Bolek”. To, że ze względów politycznych obalono rząd, aby nie dopuścić do ujawnienia czy też do potwierdzenia tego faktu, było związane z chęcią kontynuowania polityki Okrągłego Stołu, której gwarantem niestety był Lech Wałęsa ze względu na swoją przeszłość. Można ubolewać nad tym, że sądy potwierdzały to kłamstwo, że media, instytucje rządowe i duża część systemu edukacyjnego potwierdzały to kłamstwo, że tak długi okres czasu kłamstwo kształtowało życie publiczne. Ci, którzy są za to odpowiedzialni, powinni wyciągnąć tego konsekwencje i zadośćuczynić Polakom za szkody, jakie w świadomości narodowej i życiu społeczno-politycznym cały naród poniósł prze te lata. Tutaj nie chodzi o losy jednego człowieka. Tutaj chodziło o losy narodu - mówi Macierewicz.
- Olbrzymie szkody wynikły stąd, że Lecha Wałęsy nie było stać w kluczowym momencie 1992 r. by otwarcie zerwać z tym systemem zakłamania. Wtedy przebieg wydarzeń ostatniego 25-lecia zarówno w wymiarze politycznym, jak i gospodarczo-społecznym, byłby inny i naród nie poniósłby tak wielkich wyrzeczeń i szkód - podsumowuje szef MON.