PiS pozwał Czuchnowskiego za jego artykuł o wymownym tytule "Mafijne państwo PiS". W obronie Czuchnowskiego od razu stanął - nie czekając nawet na weryfikację tekstu przez sąd - Międzynarodowy Instytut Prasy, który od razu wytoczył ciężkie działa.
Zdaniem Międzynarodowego Instytutu Prasy pozew PiS jest... atakiem na wolność prasy i wypowiedzi w Polsce. Jakiego pokroju ludzie rządzą MIP, który w przypadkach pozywania lub skazywania opozycyjnych dziennikarzy jakoś nie reagował? Instytut milczał przecież, gdy ABW wchodziło do redakcji "Wprost", gdy syn premiera Michał Tusk pozywał "Fakt" albo gdy po sądach - za antyrządowe artykuły - ciągano dziennikarzy "Gazety Polskiej".
Wszystko się wyjaśni, gdy zobaczymy, że w latach 2006-2008 prezesem tej organizacji był Piotr Niemczycki, jeden z założycieli "Gazety Wyborczej" i Agory.
- mówił Niemczycki po otrzymaniu tego stanowiska.
"Wybór na to stanowisko to zaszczyt i wielkie zobowiązanie. Na świecie jest wciąż mnóstwo miejsc, gdzie potrzebne są działania budujące pełną wolność słowa, zapewniające bezpieczeństwo dziennikarzom i ludziom mediów, promujące i wspierające stosowanie standardów niezależnego dziennikarstwa. Nasze polskie doświadczenia będą bez wątpienia bardzo pomocne w realizacji tych celów"
Tymczasem od 2005 do 2008 r., a więc mniej więcej w okresie, gdy Niemczycki był szefem MIP, Adam Michnik - naczelny "GW" - pozwał o naruszenie dóbr osobistych lub zniesławienie m.in. Rafała Ziemkiewicza, Jerzego Targalskiego i Tomasza Sakiewicza, Roberta Krasowskiego (ówczesnego naczelnego „Dziennika”), prof. Andrzeja Zybertowicza, Jarosława Gowina, Annę Jarucką (b. asystentkę Włodzimierza Cimoszewicza) oraz Romana Giertycha i Wojciecha Wierzejskiego z LPR.
Przy okazji procesu z Robertem Krasowskim Michnik mówił: "Z kłamstwami na mój temat nie polemizuję, lecz żądam przeprosin, a jeśli ich nie ma - pozywam do sądu". Co na takie standardy powie Międzynarodowy Instytut Prasy?
Charakterystyczny jest tu casus prof. Andrzeja Zybertowicza, któremu sąd za słowa: „Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację” nakazał przeprosić „zniesławionego” redaktora i wpłacić 10 tys. zł na cele społeczne. Mimo że prof. Zybertowicz przedstawił w odpowiedzi na pozew kilkadziesiąt wypowiedzi Michnika, w których usprawiedliwia on swą postawę moralną pobytem w więzieniu – sąd uznał, że w inkryminowanym zdaniu chodziło nie o publicystyczny skrót Michnikowego myślenia, ale o dosłowny cytat (!). W identycznej niemal sytuacji znalazł się Rafał Ziemkiewicz, który w niewielkim tekście w „Newsweeku” stwierdził, że Michnik „robił wszystko, abyśmy nawet nie poznali nazwisk komunistycznych zbrodniarzy”.
Nie bez przyczyny w 1989 r. śp. Stefan Kisielewski mówił
"Dzisiejszy Michnik to totalitarysta [...] Tylko Michnik wie, na czym polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzią, alfą i omegą".
To samo - jak widać - można powiedzieć o Międzynarodowym Instytucie Prasy.