Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Prezydent Duda nie zapomniał o córce rtm. Pileckiego. Rok temu zabrakło dla niej miejsca...

Zofia Pilecka-Optułowicz, córka rotmistrza Witolda Pileckiego, jest gościem specjalnym prezydenta Andrzeja Dudy na tegorocznych obchodach kolejnej rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.

Autor:

Zofia Pilecka-Optułowicz, córka rotmistrza Witolda Pileckiego, jest gościem specjalnym prezydenta Andrzeja Dudy na tegorocznych obchodach kolejnej rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. Przed rokiem jej nie zaproszono, a kiedy sprawą zajęły się media, tłumaczono wszystko... ograniczoną liczbą miejsc.

Jak już informowaliśmy, Prezydent RP Andrzej Duda zaprosił na uroczystości 71. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz troje gości specjalnych. W skład oficjalnej delegacji towarzyszącej prezydentowi wejdą: Zofia Pilecka-Optułowicz, córka Witolda Pileckiego, jej wnuk Krzysztof Korior, a także uczennica Maria Jopek z Węgierskiej Górki.


fot. twitter.com/marcin_kedryna

Rok temu wyglądało to zupełnie inaczej. Okazało się, że na główne obchody okrągłej, 70. rocznicy wyzwolenia obozu KL Auschwitz-Birkenau, organizatorzy nie zaprosili rodziny rotmistrza Witolda Pileckiego, dobrowolnego więźnia i twórcy obozowej siatki konspiracyjnej, który jako pierwszy opracował raporty o ludobójstwie w Auschwitz.

Brak rodziny rtm. Pileckiego na liście gości przedstawiciele biura prasowego Muzeum Auschwitz tłumaczyli wtedy... ograniczoną liczbą miejsc.

Kiedy m.in. nasz portal opisał skandaliczną sprawę, wśród ówczesnej władzy zapanowała panika. Do Tadeusza Płużańskiego, którego ojciec był bliskim współpracownikiem Witolda Pileckiego, zadzwonił Sławomir Nitras z Kancelarii Premiera, pytając o kontakt z rodziną Pileckich. – Podałem mu numer, nie wiem co z tego wyniknie, ale obchody już się przecież rozpoczęły – mówił portalowi niezalezna.pl Płużański.

Zaskakująco tłumaczył się też ze wszystkiego dyrektor Muzeum Auschwitz Piotr Cywiński.

Zostali przede wszystkim zaproszeni byli więźniowie oraz wiele osób, które się zgłaszało do nas, które chciały być: dzieci różnych byłych więźniów, wnuki, wdowy, rodziny. To są setki tysięcy osób. Jeśli ktoś się zgłosił, staraliśmy się w ramach wąskiej puli go umieszczać. Trudno, żebyśmy wysłali setki tysięcy zaproszeń. Trudno również, żebyśmy wybierali sobie do kogo wysłać, a do kogo nie wysłać

– powiedział w czasie konferencji prasowej Cywiński, odpowiadając na pytanie dziennikarza o nieobecność rodziny Witolda Pileckiego.

Trudno było przyjąć tłumaczenia dyrektora muzeum. Wydawałoby się, że jest obowiązkowa lista zaproszonych gości.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej