Kiedy w czasie sobotniej demonstracji KOD starsza kobieta usłyszała od naszego reportera pytanie o alimenty Mateusza Kijowskiego, w odpowiedzi „rzuciła mięsem”. – Od pana Mateusza to się proszę odp...dolić. O, krótko. Może pan to puścić nawet, ale od pana Mateusza to niech się pan odp...doli – oświadczyła „obrończyni demokracji”. Na tym jednak nie skończyła. – Wstydziłby się pan, już panu tak ordynarnie powiedziałam... stara baba jestem... Jest pań świnia, która sprzedaje się za marne grosze – usłyszał nasz reporter. Dowiedział się również, że jest „mendą”.
W poniedziałek rano lider tzw. Komitetu Obrony Demokracji gościł w programie „Jeden na jeden” w TVN24. Prowadzący Bogdan Rymanowski zapytał go o opisaną sytuację. Kijowski wiele do powiedzenia nie miał. – Nie akceptuję takiego języka. (…) Emocje ludzi ponoszą – oświadczył. Dopytywany z kolei o transparenty z hasłami typu „kaczyzm = faszyzm” trzymanych przez manifestujących, odrzekł, że... KOD ich „nie autoryzował”.
Mateusza Kijowskiego nie martwi też to, że wśród demonstrantów KOD-u pojawia się młodych ludzi. – To dosyć naturalne. Na początku zaczęli protestować ludzie, którzy znają system totalitarny, żyli w czasach komunizmu i po pierwszych symptomach poznali, w którą stronę to się zmienia – tłumaczył. – Młodzież pojawia się po trochu. Tworzy się młodzieżówka (...) młodzi dobijają – dodawał.