Władze Wałbrzycha zgodzą się na rozpoczęcie wykopów w miejscu, gdzie ma być ukryty złoty pociąg. Nastąpiło to po ostatniej konferencji, na której dwie ekipy przedstawiły rozbieżne raporty. Według odkrywców skład istnieje, naukowcy z Akademii Górniczo- Hutniczej niczego nie znaleźli. Mówią, że pod ziemią może być tylko tunel.
Prezydent Wałbrzycha w rozmowie z RMF FM tłumaczy dlaczego do tej pory nie rozpoczęto inwazyjnych badań.
- powiedział Bartłomiej Paulus.Nie chodzi o to, żeby kopać. Chodzi tylko o to, żeby wiedzieć, po co i z nadzieją na jakiś efekt materialny. Mówiąc wprost. Te prace, jeśli w ogóle kiedykolwiek będą podjęte, prace inwazyjne, czyli mówiąc inaczej kopanie w ziemi, są po pierwsze pracą kosztowną. Po drugie w pewnym sensie niebezpieczną. Obok przejeżdżają pociągi. To nie jest położone w środku lasu, tylko pod jednym z najbardziej uczęszczanych wiaduktów w województwie. Tysiące samochodów na dobę. To jest miejsce absolutnie wyjątkowo intensywnie wykorzystywane
Prezydent miasta nie ma intencji blokowania kolejnych etapów poszukiwań.
- powiedział.Wielokrotnie podkreślałem, że bardzo bym chciał, żeby tam coś było. Zarówno coś materialnie cennego, ten rzekomy złoty ładunek, jak i coś historycznie wartościowego. Każde znalezisko w tym miejscu, historyczne, będzie miało niebywałą wartość. Otworzy nowe pole być może do dalszych poszukiwań. Bardzo bym chciał, żeby tak było. Dzisiaj poruszając się w obszarze racjonalnych faktów i wynikających z nich wniosków to nie potwierdziliśmy tego. Natomiast wywołuje to ciągle zaciekawienie miastem i regionem. Z samego tego faktu to zainteresowanie jest ważne. Dla nas jest bardzo korzystne