Nasza drużyna zagrała po prostu słabo w ataku, Karolina Kudłacz-Gloc pomyliła się z rzutu karnego, Karolina Zalewska podała piłkę w ręce rywalki i po dziesięciu minutach przegrywaliśmy już 2:6. Trener Kim Rasmussen zdecydował się na zmiany, w ofensywie Kudłacz-Gloc i Kingę Achruk zastąpiły Klaudia Pielesz oraz Iwona Niedźwiedź. Na moment gra nieco się wyrównała, ale wciąż utrzymywał się bramkowy dystans dzielący oba zespoły. W 26. minucie Polki przegrywały 8:12 i pojawiła się sznas na złapanie kontaktu z zespołem prowadzonym przez Tomasa Ryde, ale na nasze nieszczęście sprawy w swoje ręce wzięła Cristina Neagu, jedna z najlepszych zawodniczek na świecie raz po raz zaskakiwała nasze bramkarki niesygnalizowanymi rzutami.
Start drugiej odsłony wlał nadzieję w serca polskich kibiców, Polki nieco odrobiły straty na 13:18, a stało się to przy dużym udziale Achruk, która popisała się nie tylko asystą, ale również kolejnym efektownym golem. Biało-czerwonym absolutnie nie można było odmówić woli walki i motywacji, ale tego popołudnia na Rumunki to było po prostu zbyt mało. Drogo kosztowały nas kolejne niewykorzystane rzuty karne (4 w całym meczu) oraz rzuty w słupki i poprzeczkę bramki rywalek. Te tymczasem punktowały niemal z wszystkich pozycji i w 42. minucie przegrywaliśmy już 14:23 i rumuńscy kibice rozpoczęli świętowanie na trybunach.
Ostatni kwadrans to kontynuacja wcześniejszych wydarzeń. Rumunki absolutnie kontrolowały sytuację i systematycznie powiększały przewagę. Ostatecznie Polska przegrała z Rumunią 22:31 i zajęła czwartą lokatę w MŚ Dania 2015.