Rzeczniczce chodziło o demontaż pomników komunistów, którzy weszli do Polski w 1944 i 1945 roku, brutalnie rozprawiając się z Podziemiem Niepodległościowym, przynosząc naszemu krajowi nowe zniewolenie. Przedstawicielka MSZ Rosji określiła takie działania próbą „odżegnania się od długu wdzięczności wobec poległych radzieckich żołnierzy” i dodała, że to niemoralne.
Polskie MSZ ustami swojego rzecznika Artura Dmochowskiego określiło te słowa jako niedopuszczalne oraz „całkowicie nie na miejscu”.
Przypomnijmy, po tym jak pod koniec listopada br. w Mielcu został zdemontowany Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej, rosyjska ambasada w Warszawie wydała komunikat, w którym czytamy: „Żądamy od nowego kierownictwa Rzeczypospolitej Polskiej zaprzestania bachanalii, która przeciwna jest wszelkim możliwym wyobrażeniom o współczesnej cywilizacji, powstrzymania niszczenia pomników radzieckich, zagwarantowania ich utrzymania w całości oraz naprawienia wyrządzonych szkód i ukarania winnych”.
Więcej w tekście: Z Mielca zniknął sowiecki pomnik. Kremlowskie media rozpętują nagonkę przeciwko Polsce
Spór z Rosją rozpoczął się po tym, jak w Pieniężnie zdemontowano pomnik sowieckiego kata Armii Krajowej, generała Armii Czerwonej Iwana Czerniachowskiego.