Jak podaje agencja informacyjna TASS, Putin wylądował na lotnisku w Symferopolu i udał się do siedziby przedsiębiorstwa energetycznego Krymenergo. Tam oficjalnie oddał do użytku pierwszą nitkę mostu energetycznego, łączącego okupowany przez Rosję Krym z położonym nieopodal Krajem Krasnodarskim. Władze Rosji od wielu tygodni robią, co mogą, by jeszcze bardziej odizolować półwysep od Ukrainy. Stąd m.in. pomysł budowy mostów energetycznych, dzięki którym to Rosja będzie miała pełną kontrolę nad dostawami energii.
W listopadzie br. nieznani sprawcy wysadzili w powietrze cztery pylony w ukraińskim obwodzie chersońskim graniczącym z półwyspem. Ogromne słupy wysokiego napięcia doprowadzały elektryczność na półwysep. Spółka Krymenergo poinformowała wówczas, że Krym został całkowicie odcięty od energii. Oficjalnie nie wiadomo, kto doprowadził do eksplozji. Bardzo możliwe, że za całym zajściem stoi Rosja, która z premedytacją mogła zniszczyć ukraińską infrastrukturę.
Temat Krymu został również poruszony podczas wczorajszego dorocznego orędzia Władimira Putina do Zgromadzenia Federalnego, czyli dwuizbowego parlamentu FR. – Pokazaliśmy swoją potęgę, przywracając w 2014 r. Krym do naszego kraju. Był to kamień milowy w kierunku dalszego rozwoju Rosji – powiedział wczoraj Putin.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".