Polityk PSL został zatrzymany przez CBA. Usłyszał w prokuraturze sześć zarzutów, niektóre dotyczącą przyjęcia korzyści majątkowej, czyli łapówki. Sumy, jakie padają, są szokujące - chodzi o niemal milion złotych. Jednak wobec podejrzanego nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych.
Jeśli baronowi PSL udowodniona będzie wina, grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.
- powiedział cytowany przez naszdziennik.pl prok. Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.Prokurator prowadzący kwestionuje ocenę, która została przedstawiona w postanowieniu sądu. Wskazuje, że w tej sprawie doszło do matactwa procesowego, co oznacza, że istnieje nie tylko obawa matactwa, ale stała się ona faktem już w trakcie śledztwa. W ocenie prokuratury, w powiązaniu z wysoką karą, jaka grozi podejrzanemu, możemy domniemywać, że śledztwo będzie przebiegało prawidłowo tylko w sytuacji, kiedy podejrzany będzie izolowany
Bury usłyszał sześć zarzutów. Jeden dotyczy przyjęcia 228 tys. zł i sztabki złota w związku z wywieraniem wpływu na urzędników instytucji państwowych. Drugi zarzut dotyczy wzięcia 700 tys. zł od biznesmena - w zamian miało dojść do próby interwencji w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Dochodziły również liczne drogie prezenty. Inne zarzuty dotyczą nakłania urzędników do bezprawnych działań.
Sąd w Katowicach nie zastosował wobec polityka PSL żadnego środka zapobiegawczego uznając, że nie ma groźby matactwa. Tym samym Jan Bury pozostaje na wolności.
Po wyjściu z sali rozpraw były poseł ludowców zapewniał, że jest niewinny. Sąd Okręgowy w Katowicach rozpatrzy zażalenie prokuratury.