Z informacji przekazanych nam przez MEN wynika, że "sprawdzian nie pełni funkcji selekcyjnej czy też rekrutacyjnej, jego wyniki służą wyłącznie diagnozie umiejętności uczniów kończących szkołę podstawową, która nie musi się odbywać w formule powszechnego egzaminu zewnętrznego".
MEN w rozmowie z portalem niezalezna.pl wyjaśnia też, że "zgodnie z deklaracją minister Zalewskiej, w styczniu przedstawiony zostanie harmonogram działań dotyczący gimnazjów. Wówczas odpowiadać będziemy na wszystkie szczegółowe pytania". W wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" minister podkreśliła, że sprawdzian szóstoklasisty to „niepotrzebny stres i wydatek”, rocznie kosztuje bowiem ok. 10 mln zł.- Zgodnie z przepisami rejonowe gimnazjum musi przyjąć każde dziecko mieszkające w jego obrębie, niezależnie od wyniku. Rezygnacja z niego to pierwszy krok na drodze do likwidacji gimnazjów - informuje Sadlak.
Reklama
Minister Anna Zalewska mówiła na antenie Polskim Radiu, że z systemu edukacji będzie eliminowane wszystko to, co jest zbędne, jest balastem, frustruje i niepotrzebnie absorbuje nauczycieli.
Jak argumentowała, choć inwestuje się ogromne pieniądze w nauczanie, to uczelnie wyższe stwierdzają, że kandydaci nie są przygotowani do studiowania, chcą stworzyć rok zerowy.– Cały system jest do zmiany – podkreśliła szefowa MEN.
Szefowa resortu edukacji podkreśliła, że trzeba wydłużyć do czterech lat naukę w liceum. Zatem w założeniach jest powrót do systemu "osiem plus cztery" (szkoła podstawowa i liceum). Wyjaśniła, że w styczniu 2016 roku rozpocznie się debata na ten temat, a od przyszłego roku sześciolatku nie będą musiały iść do szkół. Obowiązek szkolny będzie dotyczył siedmiolatków.