Na początku tygodnia rosyjska agencja prasowa RBK poinformowała, że wielokrotnie zwracała się do administracji Kremla z prośbą o udostępnienie aktualnej listy zagranicznych nieruchomości należących do rosyjskiego skarbu państwa. Dziennikarze twierdzili, że tego typu informacje powinny być jawne, zgodnie z obowiązującym w Rosji od 2007 r. rządowym dekretem nr 447 o własności państwowej i rozporządzeniem ministerstwa gospodarki FR z 2008 r. o zamieszczeniu podobnych danych m.in. na stronie internetowej Federalnej Agencji Zarządzania Nieruchomościami (Rosimuszczestwa). Od pewnego czasu próżno jednak szukać spisu nieruchomości w wymienionych miejscach. Lakonicznej odpowiedzi na piśmie udzielił agencji RBK jedynie Aleksiej Czubar, wiceszef Rosimuszczestwa. „W związku z nieprzyjazną polityką niektórych krajów wobec Rosji i dla zapewnienia większego bezpieczeństwa państwa informacje nie są podawane do publicznej wiadomości” – można przeczytać w piśmie, opublikowanym na portalu agencji prasowej. Na pytanie, kto podjął decyzję o utajnieniu danych, Czubar odpisał: „Znalezienie odpowiedzi wykracza poza zakres kompetencji Federalnej Agencji Zarządzania Nieruchomościami”.
Utajnienie danych o zagranicznym majątku FR może mieć związek ze sprawą gigantycznego odszkodowania, jakie w ub. roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze nakazał Rosji wypłacić byłym akcjonariuszom Jukosu za celowe doprowadzenie w 2006 r. do upadku koncernu naftowego. Jak informowała "Gazeta Polska Codziennie”, władze Kremla wielokrotnie zapowiadały, że nie mają zamiaru wypłacać wspomnianej kwoty. Z tego powodu latem br. władze Francji, Wielkiej Brytanii, Austrii i Belgii zamroziły na kilkanaście dni część rosyjskich aktywów, m.in. konta bankowe i nieruchomości, powołując się na podpisaną w 1958 r. konwencję nowojorską, związaną z uznawaniem i wykonywaniem zagranicznych orzeczeń sądów arbitrażowych.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie".