Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

(Nie)doskonałości jubilatki. Wróg pokoju w kierownictwie ONZ-etu

Zmiana stałych członków Rady Bezpieczeństwa (RB), ograniczenie stosowania przez nich prawa weta, wreszcie większa kontrola nad żołnierzami sił pokojowych – to najważniejsze zmiany, jakie muszą

Zmiana stałych członków Rady Bezpieczeństwa (RB), ograniczenie stosowania przez nich prawa weta, wreszcie większa kontrola nad żołnierzami sił pokojowych – to najważniejsze zmiany, jakie muszą zajść w Organizacji Narodów Zjednoczonych, by skutecznie stawiła ona czoła zagrożeniom współczesnego świata. Osobny wątek to postawa Rosji zasiadającej w RB, która dopuszcza się zbrodni godzących w wartości wyznawane przez ONZ.

Z danych londyńskiego think tanku International Institute for Strategic Studies (IISS) wynika, że każdego roku wzrasta liczba ofiar konfliktów zbrojnych. W 2014 r. z tego powodu życie straciło ponad 180 tys. osób, dwa lata wcześniej zaś 110 tys. Na niestabilną sytuację mają wpływ m.in. terroryści Państwa Islamskiego (IS), wciąż nierozwiązana sprawa wojny na wschodzie Ukrainy oraz neoimperialne dążenia Władimira Putina. ONZ stojąca na straży światowego pokoju ma pełne ręce roboty, zapominając, że w jej najważniejszych strukturach zasiada taki kraj jak Rosja, która jest odpowiedzialna za napiętą atmosferę w wielu regionach świata. Obchodzona w tym roku 70. rocznica powstania ONZ-etu to dobry moment na zmianę skostniałej i przestarzałej struktury prawnej wiekowej jubilatki.

Prawo weta do poprawki

W ostatnich miesiącach rozgorzała dyskusja o nadużywaniu prawa weta przez stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ-etu (organu, na którym ciąży główna odpowiedzialność za utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa na świecie i który może nakładać sankcje na państwa członkowskie). Dotyczy to zwłaszcza Rosji, która w ten sposób blokuje nieprzychylne dla siebie zarządzenia. Tak było m.in. w lipcu br., gdy rosyjscy dyplomaci zawetowali rezolucję o powołaniu międzynarodowego trybunału w sprawie malezyjskiego boeinga z 298 osobami na pokładzie zestrzelonego 17 lipca ub.r. nad Ukrainą przez rosyjską rakietę. – Po takich wypadkach należy wznowić dyskusję na temat ograniczenia stosowania prawa weta. Istnieje inicjatywa wielu państw, które są przychylne temu rozwiązaniu. Żyjemy w świecie, w którym jeden kraj blokuje mechanizm zbadania okoliczności tragedii oraz pociągnięcia winnych do odpowiedzialności – przekonywał latem br. Pawło Klimkin, szef ukraińskiej dyplomacji.

Istotną z punktu widzenia prawa międzynarodowego kwestię stosowania weta poruszył także prezydent RP Andrzej Duda podczas swojego wystąpienia na 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ-etu, która pod koniec września br. odbyła się w Nowym Jorku. – Kluczowe jest kontynuowanie prac nad poprawą efektywności funkcjonowania Rady Bezpieczeństwa ONZ-etu. Przywilej stałego członka wiąże się z podejmowaniem działań zmierzających do realizacji podstawowych celów organizacji – powiedział Andrzej Duda. – Twórzmy świat oparty na sile prawa, a nie na prawie siły – dodał wówczas prezydent RP.

Podczas wspomnianej wizyty głowy polskiego państwa pojawił się też wątek wybrania Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa, bowiem tradycyjnie jednym z dziesięciu takich członków jest przedstawiciel Europy Środkowo-Wschodniej. Do września br. to miejsce zajmowała Litwa. Ostatecznie 15 października br. na dwuletnią kadencję niestałego członka RB została wybrana Ukraina.

Zmienić skostniałą hierarchię

Przy okazji wrześniowej uroczystej sesji ONZ-etu w Nowym Jorku kilku przywódców afrykańskich państw zwróciło uwagę, że przez 70 lat w Radzie Bezpieczeństwa w ramach stałego członkostwa (USA, Rosja, Francja, Wielka Brytania, Chiny) nie pojawiło się żadne państwo z Czarnego Lądu. Czyli nie poszerzono składu tego organu ONZ-etu o kraj afrykański albo nie wymieniono żadnego z państw w jego składzie na kraj afrykański. Brak tych działań uniemożliwia skuteczną walkę na arenie międzynarodowej z problemami tego regionu (bieda, islamski ekstremizm Boko Haram, groźba ponownej epidemii wirusa Ebola). Państwa Afryki domagają się również, by do wspomnianego grona stałych członków RB dołączyły inne wpływowe kraje, np. Japonia lub Niemcy. W najbardziej skrajnym wypadku mogłyby one zastąpić Rosję, która obecnie prowadzi odmienne z ideą ONZ-etu interesy polityczno-militarne, m.in. w Gruzji, Czeczenii, na Ukrainie oraz w Syrii. „Zmiana składu Rady Bezpieczeństwa wymagałaby zgody wszystkich stałych członków oraz akceptacji dwóch trzecich przedstawicieli Zgromadzenia Ogólnego ONZ-etu, co nie jest łatwe. Trudno przecież przekonać kogoś do ustąpienia lub podzielenia się swoją władzą z innymi państwami” – napisał w październiku „Washington Post”. Niedawno pojawiły się informacje, że przetasowania w radzie poparłoby zaledwie kilkadziesiąt państw spośród 193 członków Zgromadzenia Ogólnego ONZ-etu.

Niezłomna wiara w błękitne hełmy

Hasło tegorocznego jubileuszu Organizacji Narodów Zjednoczonych to „Silny ONZ. Lepszy świat”. „Każdego dnia dokonujemy pozytywnych zmian w życiu milionów ludzi [...], wspierając poszanowanie równości płci oraz praworządności” – czytamy w specjalnym przesłaniu sekretarza generalnego
ONZ-etu Ban Ki-moona. Niestety, latem br. odtajniono raport opisujący kilkaset wypadków nadużyć seksualnych dokonanych przez żołnierzy sił pokojowych ONZ-etu (tzw. błękitne hełmy) w takich krajach, jak Liberia, Republika Środkowoafrykańska oraz Haiti. Kobiety i dzieci z powodu panującej tam biedy decydowały się współżyć z wojskowymi w zamian za drobne kwoty lub prezenty (odzież, jedzenie). Ofiarą „błękitnych hełmów” mogło paść nawet 700 osób.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane