Spryt Kiszczaka spowodował, że dzięki temu "przez ostatnie lata fundowaliśmy mu dalej luksusową starość za około 9 tys. zł miesięcznie" - pisze "Fakt". "Zgodnie z obowiązującym prawem, wdowom przysługuje 85 proc. pobieranego przez męża świadczenia. W przypadku Kiszczakowej wychodzi więc niecałe osiem tysięcy miesięcznie" - tłumaczy.
Przed jego śmiercią żona ujawniła, że gdy miała 27 lat, musiała trzy lata po ślubie zabić swoje nienarodzone dziecko. – Bałam się. Poza tym chciałam się rozwijać, pracować, kariera zawodowa była dla mnie wtedy bardzo ważna - mówiła, wyjaśniając, że nie chciała w tak krótkim odstępie czasu znów brać na barki takiego ogromnego ciężaru, jakiego doświadcza się przy rodzeniu i zajmowaniu się dzieckiem. – Postanowiłam więc, że pójdę na zabieg usunięcia ciąży – opowiadała w swojej książce. Chciała też, aby jej mąż miał pogrzeb kościelny na Powązkach Wojskowych, jednak w efekcie, po fali krytyki i negatywnej reakcji MON rodzina Kiszczaka zrezygnowała tego zamiaru; szef bezpieki spocznie w rodzinnym grobie na innym cmentarzu.
Co robi żona Kiszczaka? Pisze książki i wiersze m.in. o katastrofie smoleńskiej.
Czesław Kiszczak zmarł w czwartek w wieku 90 lat. Prezes IPN dr Łukasz Kamiński przypomniał zbrodniczą działalność Czesław Kiszczaka, który "swoją służbę komunistycznemu totalitaryzmowi rozpoczął już w 1945 roku w kierowanej bezpośrednio przez sowieckich oficerów okrutnej Informacji Wojskowej. Zajmował się zarówno rozpracowywaniem żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, jak i prowadzeniem śledztw przeciwko osobom podejrzanym o takie „przestępstwa” jak próba ucieczki do wolnego świata. Wierna służba systemowi komunistycznemu zaprowadziła go na szczyty hierarchii państwowej – pełnił funkcje szefa wywiadu wojskowego i Wojskowej Służby Wewnętrznej, wreszcie ministra spraw wewnętrznych. Kiszczak ponosi odpowiedzialność za wszystkie zbrodnie aparatu represji z lat 80. – za śmierć górników z „Wujka”, zamordowanie księdza Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka, za dziesiątki innych ofiar, za cierpienie tysięcy represjonowanych i ich rodzin. I to właśnie o nich powinniśmy przede wszystkim dziś pamiętać".