Informacje o rozpoczęciu ofensywy w Aleppo podała wczoraj rano agencja Reutera, powołująca się na ustalenia Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka. Wynika z nich, że syryjskie oddziały opozycyjne zostały zaatakowane zarówno przez żołnierzy lojalnych wobec Baszara al-Asada, jak i rosyjskie bombowce. Reuters dodaje, że najcięższe walki wybuchły w regionie Jebel Azzan, oddalonym od Aleppo o ok. 12 km, gdzie znajduje się nieformalna granica między terytorium kontrolowanym przez opozycję i siły rządowe.
Poprzez wysyłanie rosyjskich jednostek do bombardowania syryjskiej opozycji Kreml nawet nie próbuje ukrywać, że w głównej mierze zależy mu na wsparciu reżimu Asada. Rosja tak zaangażowała się w syryjską wojnę, że nie nadąża z dostarczaniem broni i amunicji dla swoich oddziałów. Jak donosi portal Lentra.ru, rosyjska armia zakupiła niedawno od Turcji kilka wysłużonych okrętów transportowych, które obecnie wykorzystywane są do ciągłego przewożenia sprzętu wojskowego z portu w Noworosyjsku do Syrii. Zdjęcia przemalowanych okrętów zamieścił w środę na swoim blogu Jurij Liamin, rosyjski ekspert wojskowy.
Do wspomnianej transakcji doszło przed zaognieniem stosunków na linii Ankara–Moskwa. Zdaniem szefa tureckiego MON Ali Kemala Aydinego, w okresie od 3 do 10 października br. doszło między tymi dwoma krajami do 13 incydentów związanych z naruszaniem przestrzeni powietrznej Turcji i zbliżaniem się rosyjskich jednostek na niebezpieczną odległość do tureckich myśliwców zwiadowczych.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".