Dziś w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy siedmiu młodych prawników przyjmuje codziennie osoby, które uważają, że są pokrzywdzone. Zofia Romaszewska, doradca prezydenta w randze ministra, prosi, by per „pani minister” się do niej nie zwracać, bo odruchowo będzie jej się wydawało, że rozmówca zwraca się do kogoś innego.
Interwencyjne Biuro Pomocy Prawnej – tak nazywa się instytucja, której dyrektorem został 41-letni prawnik Tomasz Kulikowski. Jak opowiada, do Dudapomocy i biura będącego jego kontynuacją zgłosiło się już ponad 5 tys. osób uważających się za pokrzywdzone. Przyjmowane są – jak obiecywał wcześniej kandydat na prezydenta – w prawym skrzydle Pałacu Prezydenckiego.
– Pani Zofia uczy nas odróżniania pomocy prawnej od działania interwencyjnego – mówi Kulikowski. Sam interweniował w sprawie rodziny z Pruchnika, której sąd odebrał ósemkę dzieci. Gdy ich matka trafiła do szpitala, sąd uznał, że ojciec sobie z nimi nie poradzi.
Kulikowski pojechał do Pruchnika. – Podjąłem działania mające zaktywizować lokalną społeczność oraz władze – opowiada prawnik. Burmistrz okazał się przychylny. Udało się wybudować dla rodziny łazienkę oraz dostarczyć piętrowe łóżka. Czy wpłynie to na zmianę skandalicznej decyzji sądu, okaże się niebawem. Póki co, najstarsza z córek wróciła do rodziny, bo po skończeniu 18 lat mogła sama podjąć taką decyzję. Najmniejsze z dzieci – dwuletnie – trafiło niestety do rodziny zastępczej.
Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.