To co czytamy w wywiadzie dla „Wyborczej” może wywołać ból głowy. Aż żal nam Czytelników... Ewa Kopacz stwierdziła bowiem, że Polacy zgodzili się zacisnąć pasa, więc możliwe będzie... podwyższenie pensji urzędników. Szok i niedowierzanie. A jednak.
– powiedziała szefowa obecnego rządu.„W 2017 roku podatek VAT spadnie z powrotem do 22 proc. Dzięki temu, że Polacy zgodzili się zacisnąć pasa, mogłam zapisać w przyszłorocznym budżecie 2 miliardy na podwyżki w sferze budżetowej”
Aż wierzyć się nie chce, że Ewę Kopacz stać na taką bezczelność. Premier da podwyżki urzędnikom dzięki sięgnięciu do portfeli Polaków. By swoim żyło się lepiej… przed wyborami.
I dalej premier mówi:
„Dzisiaj ludzie zasługują na to, by im powiedzieć: przyszła odwilż, jest lepiej. Europa to zobaczyła, nasze finanse są zdrowsze, wy musicie zarabiać więcej i z całą determinacją będę o to walczyć. Tak jak udało się nam z budową dróg, przedszkoli i stadionów, tak teraz uda się nam realnie zwiększyć dochody Polaków”.
Kopacz w rozmowie z gazetą zachwalała też program podatkowy. Ten sam, o którym Joanna Mucha - rzecznik kampanii PO – mówiła, że jest tak prosty, że … skomplikowany.
CZYTAJ WIĘCEJ: Żelazna logika Joanny Muchy: Program podatkowy PO dramatycznie prosty bo... skomplikowany