W swoim liście rosyjski przywódca podkreślił, że zjednoczenie Niemiec w 1990 r. miało strategiczne znaczenie w odbudowie stosunków politycznych między Berlinem a Moskwą. „Tamto wydarzenie zaznaczyło koniec zimnej wojny i rozpoczęło nowy rozdział w kierunku wzajemnej współpracy” – czytamy w dokumencie, który dotarł do Berlina w Dzień Jedności Niemiec, czyli święto państwowe obchodzone 3 października.
Oprócz tradycyjnych gratulacji i pochwał, skierowanych do prezydenta Joachima Gaucka oraz kanclerz Angeli Merkel za wydarzenia sprzed 25 lat, Władimir Putin nie zapomniał również o współczesności i ostrzegł Berlin przed nadmiernym oddalaniem się stanowisk Niemiec i Rosji w kluczowych kwestiach politycznych, dotyczących sytuacji międzynarodowej. W swoim liście rosyjski prezydent nie wymienił jednak konfliktu na Ukrainie, aneksji Krymu czy obecnych działań wojsk FR na Bliskim Wschodzie. To właśnie wojna na Ukrainie sprawiła, że stosunki na linii Berlin–Moskwa stały się dosyć napięte. Unia Europejska stanęła po stronie władz w Kijowie i wielokrotnie zarzucała Rosji wspieranie terrorystów i eskalację konfliktu, jednak Kreml odrzucał wszystkie oskarżenia. Również kilkakrotne spotkania w tzw. formacie normandzkim, czyli między przywódcami Francji, Rosji, Niemiec oraz Ukrainy, dotyczące zażegnania konfliktu w Donbasie, nie przynosiły oczekiwanych skutków. Tak było też w ubiegły piątek, kiedy politycy spotkali się w paryskim Pałacu Elizejskim.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"