Po fali upałów nadszedł front, który przyniòsł gwałtowne burze. Najwięcej zniszczeń nastąpiło na zachodzie i północy kraju. W celu ich usunięcia strażacy interweniowali kilkaset razy. Byli wzywani głównie do zalań, podtopień i połamanych drzew. Uszkodzonych zostało kilkadziesiąt budynków, z których wiatr zrywał dachy. Z powodu pozrywanych linii energetycznych prądu nie ma ponad 20 tys. ludzi.
Do znacznych utrudnień doszło też na kolei. Na odcinku Dobiegniew-Bierzwnik 30 powalonych drzew sparaliżowało ruch pociągów, również dalekobieżnych relacji Poznań-Szczecin. Zostały one skierowane na inne trasy. Opóźnienia sięgnęły jednak kilkunastu godzin. Pasażerom zapewniono niewielkie posiłki, a spieszących się na samoloty lub podróżujących z dzieckiem na zabieg przewieziono taksówkami. Mogą oni liczyć na zwrot połowy lub całości kosztów.
Synoptycy ostrzegają, że burze mogą także występować w innych częściach Polski.