Dzisiejsze posiedzenie Rady Krajowej PO, na którym ogłoszono kandydatury Ludwika Dorna i Grzegorza Napieralskiego, przekształciło się w kolejną konwencję antypisowską.
Ludwik Dorn tak zachwalał swoją nową partię: "Jeśli mam do wyboru między formacją, która powiązana jest z ziemią, z rzeczywistością, niekiedy aż tak bardzo, że cokolwiek za bardzo do niej przylega, i formacją, która buja w stratosferze, to dla dobra Polski, dla dobrej i bezpiecznej zmiany, wybieram tę formację pierwszą".
Problem w tym, że jeszcze kilka lat temu Dorn ostro krytykował PO, a w swojej książce z 2009 r. nazwał Ewę Kopacz... "chodzącą nicością". Z kolei Grzegorz Napieralski jeszcze w 2013 r. przekonywał, że "najbardziej przerażające jest to, że Platforma zrobiła sobie z Polski folwark".
Zresztą pani premier robiła dziś wszystko, by udowodnić słuszność słów Dorna. Były i dziwne zdania, których sensu domyślić się nie sposób ("Światła nie chowa się pod korcem. Jeśli ktoś ma czyste intencje, nie musi się z tym ukrywać"), były i rytualne ataki na PiS ("my pamiętamy kłótnie i wstyd, jaki przynosiły nam rządy PiS w Europie"). Było też straszenie Jarosławem Kaczyńskim - bo przecież nie wiadomo, "czy zwycięży plan osobistej zemsty Jarosława Kaczyńskiego, czy plan budowy dobrobytu Polaków, który przygotowaliśmy".
No właśnie... Jeśli o chodzi o "plan budowy dobrobytu Polaków, który przygotowała PO", to dziś o godz. 21:30 w TV Republika ujawnione zostaną niepublikowane dotąd taśmy prawdy zarejestrowane w restauracji "Sowa i przyjaciele". W podsłuchanej rozmowie uczestniczyli szef NIK Krzysztof Kwiatkowski, była wicepremier Elżbieta Bieńkowska i dwóch przedstawicieli katowickiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli. Zachęcamy do oglądania!